Minimalizm – przemyślenia

Tak się zastanawiałam ostatnio nad minimalizmem – aby mieć mniej rzeczy i stawiać na jakość zamiast ilość, aby ograniczyć konsumpcję i poprzestać tylko na tym co najpotrzebniejsze. I jest to dla mnie ciekawa filozofia, bo lubię upraszczać, a nadmiar rzeczy zawsze mnie przytłaczał. A ponieważ żyję w dużym mieście, więc moja uwaga jest nieustannie rozpraszana przez dźwięki, obrazy, a przede wszystkim reklamy. Wokół jest mnóstwo bodźców i nacisk zbiorowej świadomości ludzi na to aby kupować więcej, zarabiać więcej, dostosować się do wymogów obowiązujących trendów. A ja wiem, że w tym nie odnajdę szczęścia, tylko wieczne niespełnienie.

A gdy obrastamy zbędnymi rzeczami, niepotrzebną wiedzą, to tracimy to co najbardziej cenne. Przestajemy czuć siebie, gubimy się w tym ogromie rzeczy materialnych. I zapominamy, że jesteśmy czymś dużo ważniejszym niż ciało i potrzeby posiadania. Jesteśmy świadomością, istotą czującą, stworzoną na obraz i podobieństwo Boga, a popadamy w niewolę – bo w pewnym momencie to przedmioty zaczynają nas posiadać, a nie my ich. Zaczynamy pracować więcej aby móc je utrzymać, i oddajemy coraz więcej czasu na zajmowanie się nimi.

I tu potrzebna jest równowaga. Bo nie chodzi o to aby nic nie mieć, ale aby mądrze korzystać. Warto być świadomym manipulacji, jakiej poddają nas media i nie ulegać temu. Nie musimy mieć tego co najnowsze, najlepsze, najmodniejsze. Nie musimy dopasowywać się do świata i podwyższać swojego statusu społecznego. Wystarczy że wiemy kim jesteśmy i co jest dla nas najważniejsze.

Koniec remontów

KONIEC REMONTÓW – przynajmniej na jakiś czas.
I wreszcie po dłuższej przerwie znowu mogę zaprosić na moje masaże na Saskiej Kępie.
Więc zapraszam w nową przestrzeń, w nowe miejsce i w nowe masaże.

Zmiany

Przychodzi u mnie czas aby zrobić miejsce na nowe. Generalny remont u mnie zarówno wewnątrz, jak i w mieszkaniu i ogrodzie. Czas przemian, w których pewne rzeczy trzeba puścić; niektóre same się rozpadają, inne muszą odejść chociaż byliśmy do nich przywiązani – ale to przywiązanie zatrzymywało nas przy przeszłości i nie pozwalało pójść dalej.

To czas porządków i głębszego przyjrzenia się sobie. Spotkania się z tym, czego nie rozumiem i nie do końca akceptuję. Wiele wyzwań.

Nie jest to łatwy czas; nic nie idzie po mojej myśli. Te zmiany po prostu się dzieją. Nie można ich kontrolować, ani zatrzymać. Najlepiej nauczyć się płynąć z nurtem rzeki i zaufać, że Bóg to wszystko ogarnia. Bo przecież tak jest. A skoro tak, to wszystko jest takie jakie powinno być, to tylko we mnie coś się opiera i ma swoje plany…

Subtelności

A gdy pójdziemy dalej, za chwilę zdarza się, że życie objawia barwy subtelności; delikatność, eteryczność, wrażliwość, niedopowiedzenie, nieuchwytność… I to też jest piękne.

Kontrasty

Czasami życie to same kontrasty – Biel i czerń. Światło i ciemność. Prawda i fałsz. Miłość i nienawiść. I trzeba wybrać. Nie można zbyt długo stać na rozdrożu. Trzeba podjąć decyzję.

Wielkanoc

Wielkanoc, to dla mnie przede wszystkim t a j e m n i c a – Zmartwychwstanie, którego nie jesteśmy w stanie objąć umysłem. Bo jak zrozumieć przejście w inny stan materii, tak aby się pojawiać i znikać, przechodzić przez ściany, a jednocześnie jeść, dotykać fizycznie…

To jakby wyjść poza prawa tego świata, a jednocześnie móc uczestniczyć w tym świecie. Tak naprawdę ma to sens tylko wtedy gdy wiemy, że nie jesteśmy samym ciałem, ale przede wszystkim istotą duchową, duszą. I że to co duchowe jest wyższe i ma władzę nad tym co materialne.

Tak jak Jezus Chrystus żyjemy w świecie, który jest daleki od doskonałości, ale mamy w sobie duszę, która jest tym miejscem doskonałym, miejscem Boga w nas – właśnie przez odkupienie, które wydarzyło się 2000 lat temu.

Tak naprawdę możemy już teraz mieć udział w tej doskonałości. I w ten sposób wprowadzać Prawa nieba tu na ziemi. Ale drogą jest wiara i przyjęcie odkupienia, miłości Boga – inaczej się nie da – bo mimo że TO już się stało, to tylko od naszej wewnętrznej decyzji zależy czy będziemy mieć w tym udział.