To jest moja przestrzeń, gdzie będę zapisywała różne rzeczy.
Zapraszam, jeśli ktoś ma ochotę spędzić ze mną trochę czasu...

132156-worn-cloth-icon-animals-animal-camel2-sc36 - Kopia

Pozostałe

Tak dla przypomnienia jak bogatą historię ma Polska. Kocham moją Polskę…

pusty grób

 

A jednak Wielkanoc ma dla mnie przede wszystkim wymiar duchowy.

To radosne święto zmartwychwstania, gdzie została pokonana śmierć. To początek nowego życia, bo Jezus pokazał nam że nie jesteśmy tylko ciałem.

Jest w tym tajemnica i też obietnica prawdziwego życia dla nas. Tak ważne jest abyśmy tego nie zagubili i nie spłaszczyli tylko do obchodzenia tradycji. Nawet najpiękniejszej tradycji. Bo jest w tym dużo więcej.

Życzę więc radosnego i głębokiego przeżywania świąt Wielkiej Nocy!

Przez 7 dni, norweski fotograf znany jako „TSO Photography” filmował niebo z najwyższego hiszpańskiego szczytu – góry Teide. Swoje nagrania umieścił w Internecie. Są oszałamiające.

Uwielbiam patrzeć na gwiazdy. Takie piękno, które jest ponadczasowe…

Tak zastanowiłam się czym jest dla mnie piękno. Kiedyś było dla mnie czymś co cieszyło oczy i tez tym co świat uważał za piękne, ale teraz odbieram to inaczej.

Piękno jest dla mnie czymś co porusza mnie w najbardziej pozytywny sposób, zostawia niezapomniane wrażenie, zachwyca czymś nienazwanym, ponadczasowym.

Patrzenie na prawdziwe piękno, czucie tego piękna w sobie daje radość z samego spotkania się z tym pięknem. Pojawia się potrzeba nie tyle posiadania, ale bardziej wyrażenia tego piękna, uchwycenia go w obrazie, fotografii, słowach. Tak aby nie stracić tego co tak zachwyciło, a jest takie nieuchwytne.

Piękno jest jak Dar. Dla tych którzy potrafią go dostrzec, może stać się bramą do poznania głębszej natury Boga i Wszechświata.  Jest przebłyskiem, który dotyka czegoś dużo większego niż my sami.

 

Zrobiłam sobie dzisiaj dzień wyciszenia, wsłuchania w siebie, postu. I fantastycznie się po nim czuję, ale najciekawsze jest to, że pod koniec dnia pojawił się u mnie taniec. Najpierw nieśmiało, ale po chwili była tylko radość i eksplozja tańca, ruchu, szaleństwa. I ciało powiedziało mi, że bardzo potrzebuje teraz tej formy ekspresji. Bez zasad, bez technik, bez ograniczeń, totalnie, autentycznie wyrażając siebie.

Ktoś mi ostatnio przypomniał, że to jest moja natura. I och… sama nie wiem jak to się stało, że zapomniałam o tym na tak długi czas.

 

A u mnie znowu przeprowadzka. Ale teraz mój balkon powiększył sie kilkukrotnie i mam własny ogród na Saskiej Kepie. I to w pełnym rozkwicie. Wkrótce dam jakieś zdjęcia. Na razie jeszcze rozpakowuję pudła i sprzątam,  a w międzyczasie popijam zieloną herbatę …

 

 

Ciekawy artykuł i trochę nowych pomysłów. Niektóre z nich już stosuję od lat np. oliwa smakowa, czy mus jabłkowy albo kisiel.

Oto kilka produktów, które kupujemy – często dość drogo – chociaż można je zrobić samodzielnie za niewielkie pieniądze i z doskonałym efektem.

http://ugotuj.to/przepisy_kulinarne/56,87978,13716924,Po_co_kupujesz__skoro_mozesz_to_zrobic_sam_.html

Ostatnio, może też w urodzinowym prezencie od wszechświata, dostałam do zaopiekowania się niewielki kawałek ziemi. Taki ogródek działkowy, niedaleko mojego mieszkania,  z bardzo żyzną glebą i mnóstwem dżdżownic.

I cały przełom kwietnia i maja obmyślam i obsadzam różnymi roślinami. Eksperymentuję i sprawdzam w praktyce w jakim sąsiedztwie sadzić obok siebie warzywa. Pierwszy raz odważam się hodować bakłażan, paprykę i dynię. Mam też już posadzone zioła i duuużo sałaty.

Cała działka była bardzo zarośnięta i w trybie pilnym, z pewną pomocą- udało mi się założyć maleńki trawnik i zbudować prawdziwy kompostownik. Radosne jest to grzebanie w ziemi. Mogłabym  zostać ogrodnikiem.

W tym roku na początku wiosny wysiałam nasiona łąki kwietnej na moim trawniku. Chciałam dać coś pszczołom i motylom. I sama też zatęskniłąm do kolorów i większej różnorodności. A dzisiaj znalazłam w internecie ciekawy i dający do myślenia tekst. Polecam lekturę :)

Bóg nagle zapytał: Franciszku, ty wiesz wszystko o ogrodach i przyrodzie. Co się tam dzieje na dole na tej planecie? Co się stało z kwiatami, ze stokrotkami, fiołkami, wilczomleczami i całym tym bogactwem, które stworzyłem eony lat temu? Miałem wtedy jasną wizję wiecznie samopodtrzymującego się ogrodu. Tamte rośliny rosły na każdej glebie, znosiły susze, i pomnażały się bez liku. Nektar z ich długotrwających kwiatów przywabiał motyle, pszczoły i stada ptaszków. Spodziewałem się oglądać do dziś te rozległe ogrody pełne przepięknych barw. Tymczasem, wszystko co widzę to tylko te zielone prostokąty.

św. Franciszek: To przez te ludziska, które się tam osiedliły, Panie. Mieszczuchy. Oni zaczęli zwać Twoje piękne kwiaty “chwastami” i w znacznym stopniu przeszli do ich tępienia i zastępowania trawą.

Bóg: Trawą? Ależ, to nudne. Ona nie jest przecież kolorowa. Nie przywabia motyli, ptaków ani pszczół; co najwyżej larwy i robale. Ona jest wrażliwa na wszelkie zmiany wilgotności i temperatury. Czyżby te Mieszczuchy rzeczywiście chciały, by wszędzie rosła tylko trawa?

św.F.:Na to wygląda, Panie. Oni się nawet bardzo wysilają, aby sadzić ją i utrzymywać ją zieloną. Każdej wiosny rozpoczynają od nawożenia traw i wytruwania wszelkich innych roślin, które wyrosną na trawniku.

Bóg: Wiosenne deszcze i ciepła pogoda pewnie powodują, że trawa taka rośnie bardzo szybko. To musi bardzo cieszyć tych, jakże tam, Mieszczuchów.

św.F.: Wygląda że nie, Panie. Bo jak tylko trawa troszeczkę podrośnie, oni ją koszą, i to nieraz dwa razy w tygodniu.

Bóg: Oni ją koszą? Czy zbierają ją w bele, jak siano?

św.F.: Niezupełnie, Panie. Większość z nich wygrabia ją i zbiera do worków.

Bóg: Do worków? Czemu? Czy ją sprzedają?

św.F.: Nie, Panie, wręcz przeciwnie. Oni jeszcze płacą za wyrzucanie jej.

Bóg: Zaraz, powiedzmy to wprost. Oni nawożą trawę by rosła, a kiedy wyrośnie, wykaszają ją, aby wyrzucić?

św.F.: Tak, Panie.

Fot. 1. Fragment lasu na Ukrainie z bujną roślinnością runa, fot. D. Matera
Bóg: Zatem te Mieszczuchy odczują ulgę, jeśli my zmniejszymy im opady i podwyższymy temperaturę. To spowolni wzrost trawy oszczędzając im mnóstwo pracy.

św.F.: Panie, pewnie nie uwierzysz w to. Kiedy trawa przestaje rosnąć dostatecznie szybko, oni wyciągają węże do podlewania i wydają wiele pieniędzy na to by trawę zrosić, aby potem znów mogli kontynuować jej koszenie i płacenie za jej usuwanie.

Bóg: Co za nonsens. Ale przynajmniej oni zachowują trochę drzew. To jest jakiś przebłysk rozumu, jak się wydaje. Drzewa rozwijają na wiosnę liście dostarczając piękna i w okresie lata cienia. Jesienią, liście opadają na ziemię tworząc naturalny pokrowiec utrzymujący wilgoć w glebie oraz chroniący drzewa i krzewy. To jest naturalny cykl życia.

św.F.: Lepiej usiądź, Panie. Mieszczuchy stworzyły sobie nowy cykl. Jak tylko liście drzew opadną, oni wygrabiają je usypując w pryzmy i płacą za wywiezienie ich gdziekolwiek.

Bóg: No nie!? Co oni zatem robią aby ochraniać krzewy i korzenie drzew w czasie zimy, dla utrzymania gleby wilgotną, ciepłą i spulchnioną?

św.F.: Po wyrzuceniu opadłych liści oni kupują coś, co nazywają trocinami albo korą mieloną. Zawożą ją do siebie i następnie rozrzucają wokół w miejsce usuniętych opadłych liści.

Bóg: A skąd oni dostają tę mieloną korę?

św.F.: W tym celu wycina się drzewa i gałęzie, po czym rozdrabnia w sieczkarni aby uzyskać tę zmieloną korę.

Bóg: Dosyć! Nie chcę już o tym więcej myśleć. Św. Katarzyno, ty zajmujesz się sprawami kulturalnymi. Jaki film jest w programie na dzisiejszy wieczór?

Św. Katarzyna: ‘Głupi i Głupszy’, Panie. Jest to opowiadanie o….

Bóg: Nieważne, myślę że już usłyszałem całą tę historyjkę od św. Franciszka.

żródło: http://srodowisko.ekologia.pl/ochrona-srodowiska/I-Bog-stworzyl-Chwasty,16756.html