To jest moja przestrzeń, gdzie będę zapisywała różne rzeczy.
Zapraszam, jeśli ktoś ma ochotę spędzić ze mną trochę czasu...

132156-worn-cloth-icon-animals-animal-camel2-sc36 - Kopia

Miłość

1132811400-9688Relacja z Bogiem musi być osobista, intymna, głęboka. Nie tylko nie jest to szkodliwe i niebezpieczne, ale jest konieczne. Inaczej zostają tylko suche rytuały, wydeptywanie ścieżek do kościoła czy zapatrzenie w księdza lub papieża jako największy autorytet.

A przecież relacja z Bogiem ma być żywa, jak u zakochanych, którzy wszystko co robią, robią z miłości do siebie. Nie chodzi o to aby mieć wiedzę, i szukać Boga umysłem, bo to nas nie przybliży. Nie chodzi o to aby słuchać tych “którzy wiedzą lepiej”.

Najważniejsze jest aby poznawać Boga osobiście, jak przyjaciela, jak bliską sobie osobę. Odkrywać jaki jest, co lubi, co Jemu sprawia przyjemność, szukać kontaktu, bycia sam na sam w modlitwie, medytacji, wspólnym przebywaniu. Zwracać się ze wszystkimi małymi i dużymi sprawami. Wtedy na pewno On będzie działał i pomagał, bo będzie z nami w osobistej relacji.

Do miłości nie są potrzebni pośrednicy. I nie oni mają prawo aby pozwolić ludziom zbliżać się do Boga lub nie i mówić w jaki sposób jest to właściwe, a w jaki niebezpieczne. To jest sprawa duszy i jej głębokich tajemnic, bezpośredniego poznania i doświadczania miłości Boga. Nie jest do tego potrzebna żadna instytucja i zezwolenia, doktryny, traktaty wydawane przez autorytety. Wystarczy kochać…

z jaskini

 

Poranek zmartwychwstania Jezusa przekazuje nam ogromną tajemnicę. Nowe istnienie którego nie znamy i nie rozumiemy. Coś co przewyższa nasze najśmielsze oczekiwania. Moc Miłości, która pokonała śmierć i zrodziła życie.

Życie, które nie podlega już prawom ludzkim, a które panuje nad materią, czasem i przestrzenią. Samym umysłem nie sposób tego ogarnąć. Taka jest moc Miłości…

IMG_4303Po raz kolejny, a jednak nowy odkryłam, że powodem dla którego żyję, dla którego wszystko ma sens i warto żyć jest MIŁOŚĆ.

Nie chodzi o tą romantyczną, skupioną tylko na jednej ukochanej osobie, ale o tą szeroką, która otwartym sercem przytula każdego i przemienia każdą sytuację w jakiej się znajdzie. To tak jak dobro, które samą swoją obecnością wpływa na zło i czyni świat lepszym.

Miłość kocha i nie oczekuje wdzięczności, ani niczego w zamian. Daje i nie zna wyrachowania ani lęku, że czegoś zabraknie. Ona w ogóle nie zna lęku. Prawdziwa Miłość nie boi się odrzucenia czy upokorzenia. Jej naturą jest kochać pomimo wszystko. Więc kocha… Jest w tym ogromna siła.

łódkaZastanowiłam się czym dla mnie powinien być związek. Wiele rzeczy lubię robić sama i umiem być sama (i wcale nie czuję się wtedy nieszczęśliwa, ale bardziej otwieram się na świat i innych ludzi). Więc związek z moim mężczyzną zawsze musi być czymś co daje mi więcej, niż bycie bez niego.

Podstawą jest wolność wyrażania tego kim jestem, dzielenia się swoim światem w bardzo bliskiej relacji. Jest tu miejsce na przytulenie, intymność, szczerość, bezpieczeństwo i brak lęku przed pokazaniem swoich słabości. Bycie razem, wspieranie w trudnych momentach i rozmawianie ze sobą nawet gdy te momenty dotyczą również związku. Wtedy razem wzrastamy i rozwijamy się bardziej niż gdybyśmy byli sami.

Relacja z drugim człowiekiem powinna dopełniać i ubogacać wewnętrznie. Dawać przestrzeń do wyrażania swoich własnych pasji. Inspirować i dawać siłę. Ale jednocześnie musi być też coś co budujemy wspólnie. Nie mogą to być tylko osobne światy, ale bardzo cenne jest jeśli w jakiś sposób się uzupełniają.

A przede wszystkim najważniejsza dla mnie w relacji jest Miłość. Jeśli jej nie ma i nie staramy się jej budować, dawać, dzielić się, wybaczać – czyli po prostu kochać coraz lepiej, to związek wcześniej czy później umiera i nawet po gorącej namiętności i zakochaniu zostają zgliszcza.

Ale jeśli wkracza w to Miłość to może wyrosnąć coś naprawdę bardzo pięknego…

BASEN1Tak z różnych stron wraca do mnie temat braku akceptacji siebie takimi jakimi jesteśmy, wydawaniu ogromnych pieniędzy na kosmetykę, ubrania i tuszowanie “niedoskonałości” swojego wyglądu.

Jest mi smutno, że tak dużo kobiet tak bardzo przejmuje się swoim wyglądem i naprawdę mało w ich spojrzeniu na siebie jest miłości. I same tworzą  sobie piekło wciąż skupiając się na tym co w sobie nie lubią.

Ja też kiedyś jako nastolatka stwarzałam sobie piekło myśląc jak dużo we mnie nieładnych rzeczy. Jedną z nich były moje nogi, które uważałam za niewystarczająco piękne i doskonałe. Jako nastolatka unikałam krótkich sukienek i założyłam je dopiero mając 25 lat (i noszę je czasami nadal bo lubię). Chodzi mi o to, że moje przekonania na swój temat były tak nieprawdziwe, że dzisiaj aż nie mogę uwierzyć jak bardzo krytyczna i niedobra byłam wobec siebie. A obserwując dziewczyny wokół mnie, często piękne i młode, widzę ten sam problem.

Tak naprawdę bardzo się cieszę z tego jaka jestem teraz i podobam się sobie dużo bardziej niż kilkanaście lat temu. Myślę, że chodzi o to, że dobrze się czuję w swoim ciele i przestałam przejmować się tym co pomyślą o mnie inni. To wielka ulga gdy nie muszę się starać wyglądać w określony sposób, gdy mój sposób ubierania i bycia służy wyrażaniu tego co lubię w sobie, a nie dopasowywaniu się do kreowanych przez modę i media kanonów wyglądu. Tyle energii traciłam na tak mało ważne rzeczy.

 

Od pewnego czasu bardzo mocno czuję temat miłości. Ale nie takiej romantycznej, do jednej konkretnej osoby. Chodzi mi o Miłość, która jest bardziej stanem bycia, odczuwania świata i innych ludzi. Coś co jest bardzo żywe i piękne, ale trudno mi ująć to w słowa.

Jest czymś co daje nie oczekując niczego w zamian; chce największej radości i szczęścia dla każdego stworzenia; chce służyć innym i pomagać przechodzić im przez trudne chwile; chce chronić i opiekować się tym co słabe i bezbronne; i po prostu być obecnym gdy ktoś będzie tego potrzebował.

Tak sobie myślę, że Miłość jest najpiękniejszą i najpotężniejszą siłą we wszechświecie. I miłość wszystko czego się dotknie czyni pięknym. Oczywiście tylko ta prawdziwa, autentyczna, bezinteresowna…

Po naszej śmierci nie będzie się liczyło ile mieliśmy pieniędzy, albo jakie tytuły naukowe, ale ważne będzie tylko to ile miłości okazaliśmy innym. I nawet nie będzie specjalnie istotne ile sukcesów osiągnęliśmy w życiu, ale ile miłości było w tym co robiliśmy.

I jeszcze o Miłości, tym razem po francusku.

Przepiękna poezja sufickiego mistyka Rumiego. O miłości … ale nie takiej o jakiej myśli większość ludzi.