To jest moja przestrzeń, gdzie będę zapisywała różne rzeczy.
Zapraszam, jeśli ktoś ma ochotę spędzić ze mną trochę czasu...

132156-worn-cloth-icon-animals-animal-camel2-sc36 - Kopia

Piękno

Tak czasami przypominam sobie, że mieszkam przecież tylko 5 min spacerem od Wisły. I że piękna ta nasza rzeka latem… Lubię ją…

9 item(s)

KSvedic3Dużo ostatnio podziałów na to co męskie i żeńskie. A ja zastanowiłam się czym dla mnie jest kobiecość.

I jak zwykle nie chodzi mi o to co powierzchowne i widoczne na pierwszy rzut oka, czyli to jak mężczyźni opisują w uproszczeniu kobiety; idealne wymiary, biust, pośladki, nogi.

Chodzi mi o to co nieuchwytne… Niepowtarzalne… Subtelne…

Bo chodzi mi o to piękno, które jest w kobiecości. Przyglądam się temu i widzę, że taka kobiecość w obrazie przypomina mi rzekę. Emanuje spokojem i cieszy się swoją kobiecością, ale potrafi być też dzika i żywiołowa.

Prawdziwa kobiecość zachwyca, dlatego zasłużenie przyjmuje komplementy. Nie jest niepewna, bo zna swoją wartość i wyjątkowość.

Czuje radość gdy czuje się piękna i może sobą obdarowywać innych. Bo jej obecność jest darem i przyjemnością jest patrzeć na nią i z nią przebywać.

Nie pozwala się zaszufladkować i wstydzić się tego, że jest i zwraca na siebie uwagę.

Nie ma potrzeby niczego udowadniać. Nie interesują jej porównywania do innych kobiet. Jest wolna od zazdrości.

I to wcale nie znaczy, że jest lepsza. Że jest idealna. Bo nikt nie jest.

Ale czerpie radość z tego jaka jest. A jej oczy błyszczą i są żywe.

I czasami ma w sobie jakąś delikatność, eteryczność jak Audrey Hepburn. A czasami ma siłę i magnetyzm jak Marlena Dietrich. A innym razem emanuje ciepłem i mądrością jak Anna Dymna.

Wiele jest kobiet, które inspirują i fascynują. Bo kobiecość ma wiele twarzy i zachwyca właśnie tą różnorodnością. I w tym jest jej piękno…

9 item(s)

Za oknem pierwsze słoty i zapowiedzi arktycznego powietrza. A ja wracam do wspomnień sprzed kilku tygodni, z ciepłych i wyjątkowo słonecznych dni września, które spędziłam na plenerze w przepięknym miejscu na Mazurach – na Zielonym Wzgórzu u Danusi i Leszka.

Pięć dni, poza cywilizacją, z codziennymi ogniskami pod gwiazdami, z kąpaniem się tylko w jeziorze, albo w deszczówce nagrzanej słońcem. Pięć dni wspólnych posiłków z plonów ogrodowych cukinii, pomidorów i ziół, rozmów głębokich i tych mniej poważnych; słuchania bardzo dobrej muzyki, w tym również na żywo w wykonaniu Dominiki.

A przede wszystkim czas bardzo intensywnie wypełniony malowaniem, wyrażaniem siebie, swojej duszy, swojego świata poprzez kolory, formy, kształty i w całkowitej wolności na płótnie, na tekturze, na sztalugach, na trawie, na podłodze w stodole. To doświadczenie było przepiękne, karmiące, inspirujące…

Wiele z tego czuję w moich obrazach, które przywiozłam, ale jeszcze więcej z tej klimatycznej i niepowtarzalnej atmosfery nadal pracuje we mnie. Całe nasze spotkanie i warsztat vedicu jest dla mnie darem, który przywołuje uśmiech za każdym razem gdy o nim pomyślę. Szkoda, że tak trudno oddać  to w słowach. Ale bardzo jestem wdzięczna za wspólne bycie razem z wami Danusiu, Leszku i Dominiko… Kocham was bardzo mocno <3

p1070670

Tak sobie tańczyłam dzisiaj…

BASEN1Tak z różnych stron wraca do mnie temat braku akceptacji siebie takimi jakimi jesteśmy, wydawaniu ogromnych pieniędzy na kosmetykę, ubrania i tuszowanie “niedoskonałości” swojego wyglądu.

Jest mi smutno, że tak dużo kobiet tak bardzo przejmuje się swoim wyglądem i naprawdę mało w ich spojrzeniu na siebie jest miłości. I same tworzą  sobie piekło wciąż skupiając się na tym co w sobie nie lubią.

Ja też kiedyś jako nastolatka stwarzałam sobie piekło myśląc jak dużo we mnie nieładnych rzeczy. Jedną z nich były moje nogi, które uważałam za niewystarczająco piękne i doskonałe. Jako nastolatka unikałam krótkich sukienek i założyłam je dopiero mając 25 lat (i noszę je czasami nadal bo lubię). Chodzi mi o to, że moje przekonania na swój temat były tak nieprawdziwe, że dzisiaj aż nie mogę uwierzyć jak bardzo krytyczna i niedobra byłam wobec siebie. A obserwując dziewczyny wokół mnie, często piękne i młode, widzę ten sam problem.

Tak naprawdę bardzo się cieszę z tego jaka jestem teraz i podobam się sobie dużo bardziej niż kilkanaście lat temu. Myślę, że chodzi o to, że dobrze się czuję w swoim ciele i przestałam przejmować się tym co pomyślą o mnie inni. To wielka ulga gdy nie muszę się starać wyglądać w określony sposób, gdy mój sposób ubierania i bycia służy wyrażaniu tego co lubię w sobie, a nie dopasowywaniu się do kreowanych przez modę i media kanonów wyglądu. Tyle energii traciłam na tak mało ważne rzeczy.

 

vedic art 152Ostatnio pojawiła się u mnie potrzeba barw, spontaniczności, czegoś żywiołowego, nasyconego życiem.

I mam potrzebę aby zmienić wystrój mojego mieszkania z minimalistycznego, inspirowanego stylem zen w coś nowego.

Przyglądam się temu, bo coś się we mnie zmieniło i potrzebuje wyrazić się przez piękne zapachy, kolory, nowe smaki, RADOŚĆ, cieszenie się życiem, większą otwartość na ludzi…

Jakaś nowa jakość chciałaby się przejawić w moim życiu…

Tak zastanowiłam się czym jest dla mnie piękno. Kiedyś było dla mnie czymś co cieszyło oczy i tez tym co świat uważał za piękne, ale teraz odbieram to inaczej.

Piękno jest dla mnie czymś co porusza mnie w najbardziej pozytywny sposób, zostawia niezapomniane wrażenie, zachwyca czymś nienazwanym, ponadczasowym.

Patrzenie na prawdziwe piękno, czucie tego piękna w sobie daje radość z samego spotkania się z tym pięknem. Pojawia się potrzeba nie tyle posiadania, ale bardziej wyrażenia tego piękna, uchwycenia go w obrazie, fotografii, słowach. Tak aby nie stracić tego co tak zachwyciło, a jest takie nieuchwytne.

Piękno jest jak Dar. Dla tych którzy potrafią go dostrzec, może stać się bramą do poznania głębszej natury Boga i Wszechświata.  Jest przebłyskiem, który dotyka czegoś dużo większego niż my sami.