To jest moja przestrzeń, gdzie będę zapisywała różne rzeczy.
Zapraszam, jeśli ktoś ma ochotę spędzić ze mną trochę czasu...

132156-worn-cloth-icon-animals-animal-camel2-sc36 - Kopia

Bóg

10214394776_c62724fb67_o“Wiara góry przenosi”, a czym jest dla mnie?

Kiedyś myliłam ją z wyobraźnią. Coś mi się wydawało i ponieważ nie mogłam tego sprawdzić, więc chciałam wierzyć, że to prawda i że tak jest albo że tak  się stanie.

Teraz wiara dla mnie jest mocą, która otwiera drzwi niemożliwego, tam gdzie nie sięga logika ani umysł. Jest to potęga, która materializuje to co wydaje się nieosiągalne. “Według wiary waszej stanie wam się” to obietnica, która spełnia to co niewidzialne w to co można dotknąć i poczuć bezpośrednio w życiu.

Ale wiara dla mnie zawsze łączy się z Duchem Bożym, bo to w Nim dzieje się to co  nazywamy cudami. Sama wiara w to co sobie wymyślimy będzie tylko wyobrażeniem, afirmacją, iluzją i nie poruszy “gór”, będzie się ślizgała po powierzchni.

Wiara powinna dotykać głębi naszej natury. Wtedy staje się i nabiera kształtów to co wydawało się nieosiągalne po ludzku. Otwiera pokłady zasobów i potencjałów o jakich nie mieliśmy pojęcia.

barwinekChciałam coś napisać o odwadze. Ostatnio w moim życiu zadziało się coś z czym musiałam się zmierzyć. Ale to co było zewnętrzną postacią było niczym w porównaniu z lękami jakie miałam zanim to się wydarzyło. I moja odwaga musiała się zbudować najpierw wewnętrznie, zanim byłam w stanie spotkać się z tym…

Walka toczyła się zawzięta między moją determinacją aby się nie poddać, a wszystkimi “przeciwnikami”, którzy atakowali wszystkie słabe punkty we mnie, czyli lękami przed porażką, zwątpieniem we własne siły, nadmierną empatią na to co chcą inni, chęcią porzucenia walki i ucieczki do spokojnego, bezpiecznego życia…

I strach był dla mnie tak namacalny, że  z całej siły musiałam opierać się myślom, które siały zwątpienie, czy podsuwały wycofanie się jako najlepsze rozwiązanie.

Potraktowanie tej sytuacji jako wyzwania pomagało mi aby skupić się przede wszystkim na tym co mogę zrobić zamiast oglądać się za siebie, czy słuchać sabotujących myśli podważających sens wszystkiego. Postanowiłam robić swoje a resztę zostawić w rękach Boga. Bo na pewne rzeczy nie mamy wpływu i najlepsze co możemy zrobić to zaufać, że On poprowadzi to w najbardziej doskonały sposób.

Odwaga połączyła się u mnie z beztroską dziecka, które ufa Ojcu i wie, że nikt nie może go skrzywdzić. I dlatego jedno z trudniejszych doświadczeń w moim życiu przeszłam spokojnie, bez nieprzespanych nocy czy niepotrzebnego napięcia.

A poza tym dużo nauczyłam się o sobie i stałam się silniejsza. Więc było warto…

1132811400-9688Relacja z Bogiem musi być osobista, intymna, głęboka. Nie tylko nie jest to szkodliwe i niebezpieczne, ale jest konieczne. Inaczej zostają tylko suche rytuały, wydeptywanie ścieżek do kościoła czy zapatrzenie w księdza lub papieża jako największy autorytet.

A przecież relacja z Bogiem ma być żywa, jak u zakochanych, którzy wszystko co robią, robią z miłości do siebie. Nie chodzi o to aby mieć wiedzę, i szukać Boga umysłem, bo to nas nie przybliży. Nie chodzi o to aby słuchać tych “którzy wiedzą lepiej”.

Najważniejsze jest aby poznawać Boga osobiście, jak przyjaciela, jak bliską sobie osobę. Odkrywać jaki jest, co lubi, co Jemu sprawia przyjemność, szukać kontaktu, bycia sam na sam w modlitwie, medytacji, wspólnym przebywaniu. Zwracać się ze wszystkimi małymi i dużymi sprawami. Wtedy na pewno On będzie działał i pomagał, bo będzie z nami w osobistej relacji.

Do miłości nie są potrzebni pośrednicy. I nie oni mają prawo aby pozwolić ludziom zbliżać się do Boga lub nie i mówić w jaki sposób jest to właściwe, a w jaki niebezpieczne. To jest sprawa duszy i jej głębokich tajemnic, bezpośredniego poznania i doświadczania miłości Boga. Nie jest do tego potrzebna żadna instytucja i zezwolenia, doktryny, traktaty wydawane przez autorytety. Wystarczy kochać…

landscape-mountains-nature-skyW Polsce, w tradycji katolickiej bardzo dużą wagę przykłada się do cierpienia, do drogi krzyżowej.

A przecież Wielkanoc to przypomnienie tego, że życie Jezusa Chrystusa nie skończyło się śmiercią. Ale stało się początkiem Nowego. I że przez Miłość została pokonana śmierć i objawione nowe istnienie już tu na ziemi.

A ciało przemienione wyszło poza prawa ziemskie i po zmartwychwstaniu mogło pojawiać się i znikać kiedy chciało, przechodzić przez zamknięte drzwi Wieczernika. A jednocześnie nie było duchem, bo mogło jeść czy być dotykane przez innych ludzi.

Ale Chrystus przez tą przemianę otworzył bramę dla nas wszystkich. I każdy człowiek ma możliwość stać się wolnym od obciążeń ciała, wykraczającym poza wszelkie ograniczenia ludzkie i materialne.

Pokazali nam to też święci, którzy robili rzeczy niemożliwe, tak jak o. Pio czy wielu innych. Wiedzieli o sprawach ukrytych, mogli przemieszczać się w odległe rejony świata w jednej chwili, albo być w kilku miejscach naraz, mogli materializować różne rzeczy. A przede wszystkim sprawiali, że życie ludzi którzy z nimi przebywali naprawiało się, uzdrawiały się ich dusze, serca i ciała.

Nie czerpiemy z tej Mocy, którą zostawił nam Chrystus. Nawet się nie zastanawiamy, że może być coś dużo większego niż to co znamy i rozumiemy. Te 95% naszego DNA, które jest uśpione, czy 90% komórek mózgowych, które są nieużywane. Ale człowiek cały czas ten potencjał ma w sobie.

Aby to co najpiękniejsze mogło narodzić się również w nas…

pusty grób

 

A jednak Wielkanoc ma dla mnie przede wszystkim wymiar duchowy.

To radosne święto zmartwychwstania, gdzie została pokonana śmierć. To początek nowego życia, bo Jezus pokazał nam że nie jesteśmy tylko ciałem.

Jest w tym tajemnica i też obietnica prawdziwego życia dla nas. Tak ważne jest abyśmy tego nie zagubili i nie spłaszczyli tylko do obchodzenia tradycji. Nawet najpiękniejszej tradycji. Bo jest w tym dużo więcej.

Życzę więc radosnego i głębokiego przeżywania świąt Wielkiej Nocy!

matka teresaMatka Teresa z Kalkuty tak pięknie mówiła o Bożym Narodzeniu:

Zawsze, ilekroć uśmiechasz się do swojego brata i wyciągasz do niego ręce, jest Boże Narodzenie.

Zawsze, kiedy milkniesz, aby wysłuchać, jest Boże Narodzenie.

Zawsze, kiedy rezygnujesz z zasad, które jak żelazna obręcz uciskają ludzi w ich samotności, jest Boże Narodzenie.

Zawsze, kiedy dajesz odrobinę nadziei “więźniom”, tym, którzy są przytłoczeni ciężarem fizycznego, moralnego i duchowego ubóstwa, jest Boże Narodzenie.

Zawsze, kiedy rozpoznajesz w pokorze, jak bardzo znikome są twoje możliwości i jak wielka jest twoja słabość, jest Boże Narodzenie.

Zawsze, ilekroć pozwolisz by Bóg pokochał innych przez ciebie,

Zawsze wtedy, jest Boże Narodzenie.

 

Życzę Tobie jak najwięcej Bożego Narodzenia w życiu.

Z okazji Świąt Wielkiej Nocy jeszcze raz oglądam świetny film “Opowieść o Zbawicielu”.

Czasami warto przypomnieć sobie pewne sprawy i spojrzeć na swoje życie z innej perspektywy…

 

Skoro tak jak Herod wypełniamy swoje życie rzeczami,  i tylko rzeczami; skoro uważamy sie za tak nieważnych, że musimy wypełniać każdą chwilę życia działaniem; to czyż bedziemy mieli kiedyś czas, by wyruszyć w długą, wolną wędrówkę przez pustynię jak zrobili to magowie? Albo posiedzieć i popatrzeć w gwiazdy, jak pasterze? Albo rozważać nadejście Dziecięcia, jak robiła to Maryja?

Dla każdego z nas jest pustynia do przebycia. Gwiazda do odkrycia. Oraz wewnętrzne życie czekające na zrodzenie.

Autor nieznany