To jest moja przestrzeń, gdzie będę zapisywała różne rzeczy.
Zapraszam, jeśli ktoś ma ochotę spędzić ze mną trochę czasu...

132156-worn-cloth-icon-animals-animal-camel2-sc36 - Kopia

Ogród

Kilka zdjęć z mojego tegorocznego ogródka. Nie jest idealny, ale i tak daje mi dużo radości. Teraz jest czas poziomek, borówek amerykańskich i róż :)

garden party 007

garden party 128

garden party 008

garden party 014garden party 012garden party 010

 

 

garden party 017

garden party 018

garden party 020

 

Balkon na poczatku maja jest już pełen zieleni i roślinki rosną jak na drożdżach.

W małej szklarence bardzo dobrze czują się pomidorki, bakłażany, papryki, poziomki, sałatki. A ostatnio też melon, ogórek, cukinia i dynia (ale zgubiła mi się kartka z opisem i nie wiem, które jest które, chyba muszę zaczekać na owoce albo zapach, bo na razie są do siebie bardzo podobne).

Pomidorki i poziomki oczywiście w najbliższym czasie trafią jako prezenty doprzyjaciół i znajomych, bo trochę ich za dużo ;)

 

Tym razem do domowej roboty “inspektu” trafiły pomidory i papryki.

Poziomki bardzo dobrze radzą sobie bez osłonek.

 

Dużo poziomek, dużo sałaty, bazylia i lobelia

 

 

 

 

 

 

 

Mała szklarnia zrobiona ze skrzynki po jabłkach i butelek 5litrowych po wodzie.

Super czują się tam poziomki.

 

IMG_3008

 

 

 

 

 

Mój mały ogródek parapetowy: bazylia cytrynowa, pietruszka, szczypiorek.

 

 

 

 

 

 

 

Pomidorki koktailowe dostały już nowe “doniczki”.

 

 

 

 

 

 

Malutkie są jeszcze papryki i bakłażany. Nie jest łatwo je wyhodować, bo kiełkują dopiero jak jest im bardzo ciepło.

Aby otrzymać zdrowy roślinny produkt spożywczy, musimy przestrzegać wielu zasad. Ale jednym z najważniejszych czynników wpływających na zdrowotność żywności jest zanieczyszczenie środowiska, w którym produkujemy żywność. Na stopień zanieczyszczenia powietrza i gleby nie mamy wpływu. Jednak, im to zanieczyszczenie jest większe, tym trudniej jest otrzymać zdrowy produkt żywnościowy z naszego ogródka.

Od czego to zależy? Decydują następujące składniki zanieczyszczeń obecnych w produkcie: zawartość metali ciężkich, związków azotu, siarki, fluoru, dioksyn, toksyn i zanieczyszczeń mikrobiologicznych. Dioksyny to silnie trujące, rakotwórcze i mutogenne związki chemiczne, powstające głównie w procesie spalania przy współudziale chloru. Toksyny to związki wchłaniane lub produkowane przez organizmy żywe (bakterie, grzyby) i szkodliwe dla innych organizmów żywych (człowieka). Do metali ciężkich szkodliwych dla organizmu zalicza się: rtęć, arsen, cyna, ołów, kadm, nikiel, cynk, chrom i miedź, a do szkodliwych związków azotu zalicza się azotany i azotyny. Naturalnym źródłem metali ciężkich w glebie jest ich obecność w minerałach glebowych, z których są uwalniane w trakcie procesów glebotwórczych.

Dużym źródłem tych pierwiastków w postaci zanieczyszczeń (oraz dioksyn, związków siarki) jest komunikacja samochodowa, przemysł, a także samo rolnictwo. W działalności rolniczej źródłem metali ciężkich mogą być nawozy fosforowe, nawozy wapniowe stanowiące odpady z różnych gałęzi przemysłu, chemiczne środki ochrony roślin oraz podłoża na bazie ścieków i osadów komunalnych.

Czy możemy wpływać na zmniejszenie tych zanieczyszczeń w naszych produktach? Zdecydowanie tak. Oczywiście, przy spełnieniu kilku podstawowych zasad postępowania, można nieco zmniejszyć stopień zanieczyszczenia naszych warzyw i owoców metalami ciężkim. Przede wszystkim należy eliminować z upraw warzywa o największej skłonności do wchłaniania metali ciężkich tj. marchwi, buraków, selera, rzodkwi, rzepy i rzodkiewki, ziemniaki i kapustę (z uwagi na spożywanie w większych ilościach), inne korzeniowe i liściaste (szpinak, sałata), a zamiast tego uprawiać rośliny o mniejszej skłonności do gromadzenia metali ciężkich, tj: pomidory, papryka, bakłażany, wszystkie dyniowate, cebulowe i strączkowe, kukurydza cukrowa. Warzywa te należy uprawiać pod szkłem oraz wszelkimi innymi osłonami oddzielającymi rośliny od środowiska zewnętrznego.

Jeśli chodzi o stosowanie środków ochronnych, to powinniśmy stosować nawozy mineralne fosforowe wyłącznie jesienią, co pozwala na przekształcenie do wiosny metali ciężkich do postaci trudno przyswajalnych dla warzyw. Przy tym zaleca się stosowanie superfosfatu potrójnego granulowanego, fosforanu amonu i polifoski.

Wyjątkowe zdolności wchłaniania szkodliwych metali posiada węgiel brunatny – można przekopać jesienią 10-15 litrów drobnej frakcji węgla brunatnego na 100m2 gleby. Co do samej gleby to korzystnie wpływa na nią wysoka zawartość próchnicy (obornika, kompostu, kory lub trocin) oraz raczej zasadowy odczyn gleby z pH pomiędzy 6,5 a 7. Pomimo tych zabiegów, profilaktycznie co kilka lat powinno się przeprowadzić badanie gleby na zawartość metali ciężkich.

Nieco innym zagadnieniem, ale nie mniej ważnym, jest zawartość toksyn w naszych warzywach i owocach. Są toksyny występujące naturalnie w roślinach i są te wprowadzone na drodze produkcyjnej. Na naturalną zawartość toksyn wpływ ma ogólna zdrowotność warzyw i owoców. Unikajmy zatem jedzenia lub przetwarzania warzyw i owoców z oznakami psucia, gnicia czy chorób. Wykrojenie części zepsutej, nie uchroni nas przed “skonsumowaniem” dodatkowej dawki groźnych toksyn! (np. patulina, cytrynina i inne rakotwórcze mykotoksyny).

Jednak zasadniczym źródłem szkodliwych toksyn w żywności jest stosowanie podczas uprawy chemicznej ochrony roślin czyli stosowanie pestycydów. Pestycydy to związki o dużej toksyczności. Niewłaściwe stosowanie tych związków może powodować nie tylko bezpośrednie zatrucia, lecz także za pośrednictwem skażonej żywności może być przyczyną kumulowania się pestycydów i ich metabolików w organizmie człowieka i powodowania zatruć przewlekłych, trwałych uszkodzeń układu nerwowego i narządów wewnętrznych. Ważny jest także szkodliwy wpływ pestycydów na biocenozę środowiska.

Nie wspomnę tu już o nieprzestrzeganiu okresu karencji czy instrukcji stosowania preparatu chemicznego (zbyt duże stężenie, zbyt duża częstotliwość stosowania, niewłaściwy dobór preparatu itp). Otóż każdorazowe zastosowanie herbicydu, insektycydu czy fungicydu oraz innych środków chemicznych zostawia w roślinach, w glebie, wodzie i w powietrzu dawki groźnych toksyn – tym większe, im więcej błędów popełniliśmy przy ich stosowaniu.

I na koniec kilka rad dla nas konsumentów świeżych warzyw i owoców:

  • poprzez mycie warzyw i owoców zmniejszamy ilość zanieczyszczeń wprowadzonych do organizmu,
  • obrywajmy i wyrzucajmy zewnętrzne liście, obierajmy warzywa i owoce ze skórki (w niej gromadzą się największe stężenia metali ciężkich oraz innych substancji szkodliwych),
  • róbmy z warzyw soki i wywary, które zawierają mniej metali niż surowe warzywa.
 źródło: Ekologia.pl

 

I trochę dla przypomnienia sobie,  że na świecie dzieją się również bardzo pozytywne inicjatywy dotyczące nasion polecam http://www.kokopelli-seed-foundation.com/

Fundację propagującą bioróżnorodność, tworzenie lokalnych banków nasion tradycyjnych i dawnych. Sama fundacja działa w Stanach Zjednoczonych, ale we Francji działa prężnie oddział Kokopelli i mają oni bardzo bogatą i różnorodną ofertę nasion tradycyjnych odmian, uprawiane w sposób organiczny. Żadnego GMO.

Jesień to już czas zbiorów ostatnich owoców, warzyw i nasion na zasiewy w przyszłym roku. Chyba powinnam znaleść trochę czasu aby podsumować tegoroczny sezon na mojej małej działce.
Ze zdziwieniem przyznaję, że udało mi się wychodować małe, ale bardzo smaczne bakłażany i papryki. I wcale nie było im za zimno. Jeszcze nie wiem czy sukcesem zakończyła się uprawa dyni, bo dam jej jeszcze trochę czasu aby dojrzała w domu.
Natomiast polecam uprawę fasoli karłowej i tyczkowej (bardzo szybko i łatwo rośnie), cukinii, sałaty (jeśli nie ma za duzo slimaków), jarmużu, buraków naciowych i selerów naciowych, brukselki, brokuła, kukurydzy (nie gmo). Oraz ziół (oregano, bazylia, szałwia, mięta, rozmaryn, lawenda). To wszystko wyrosło bez problemu i w obfitości. Bardziej wymagajace okazały się pomidory, które zachorowały na chorobę grzybową tam gdzie miały wilgotno. Ale te na słońcu wyszłły baardzo smaczne. Szczególnie warte polecenia są małe pomidorki koktailowe, odporne na choroby, obficie owocujące, smaczne i mozna je chodować też w doniczkach!
Nie udały mi się kapusty, bo nie zawiązały główek, a w czerwcu obsiadały je motylki bielinka, więc dużo z nimi zabawy.
Ale jestem zadowolona, bo tyle nowych doświadczeń i tyle radości z własnych warzyw – to bezcenne.

Już pierwsze zbiory za mną. Zjedzona sałata, kalarepki, rzodkiewki i pierwsze cukinie oraz ogórki. Czekam na pomidory, które na razie są jeszcze zielone. Owocuje też papryka, fasolki i dynia.

Wiele z moich upraw eksperymentalnie posadziłam z innymi kwiatami i współrzędnymi uprawami. Teraz po letnich deszczach wszystko się tak rozrosło, że wygląda bardzo dziko i niektórym brakuje już światła. Chyba na przyszłość będę dawała im więcej przestrzeni. A może właśnie im dobrze i dlatego tak rosną bujnie???

Nigdy nie myślałam o tym, że sałaty są ulubionymi daniami ślimaków i o tym, że upalnym latem małe sałatki zamiast rosnąć zdrowo, od razu zakwitają i wydają nasiona. W tym roku dużo nauczyłam się o ślimakach, szczególnie tych bezskorupkowych, o tym że uwielbiają piwo i okazał się to najlepszy sposób aby bez chemii pozbyć się ich z działki.

Nie spodziewałam się również,że cukinie są tak łatwe w uprawie i co kilka dni wydają nowe owoce (które rosną jak na drożdżach).

Tak samo, prawie w oczach rośnie fasola. I co najważniejsze mogłam ją posadzić tam gdzie ziemia nie jest najlepszej jakości.

Tak dla zabawy i ciekawości wysypałam trochę siemienia lnianego i wyrósł mi piękny len o delikatnych, niebieskich kwiatach.

 

 

Ja już zaczęłam moje wiosenne uprawy. Na razie rosną zdrowo.

Natknęłam się dzisiaj na pewien artykuł o małej wspólnocie chrześcijańskiej w Stanach Zjednoczonych, która żyje uprawiając własne warzywa, którymi się żywią, oraz hodując kozy na mleko i sery. A co najlepsze, dzieląc się z innymi z tego co im zostaje. W ten sposób utworzyli przestrzeń, w której są niezależni od systemu, supermarketów, i doświadczają świata w dużo większej prostocie, otwartości na innych ludzi i możliwości wspólnego dzielenia się i obdarowywania. Ciekawe czy takie miejsca są też w Polsce?

http://www.offthegridnews.com/2012/02/10/why-you-need-a-community-to-survive/