Nie chcę być nigdy perfekcyjna

p1170491-002Nie chcę być nigdy perfekcyjna. Lubię moje słabości i to co jest prawdziwe.  Nie chcę też bać się popełniać błędów, bo one zawsze są gdy dopiero się czegoś uczymy. Tak jak dziecko gdy uczy się chodzić wiele razy upada. A przecież nie poddaje się i wciąż próbuje na nowo. Może dlatego, że nikt mu nie powiedział, że nie ma prawa do porażek i że każdy krok musi być idealny albo lepiej aby go nie było.

Praktyka czyni mistrza. A my z góry zakładamy, że musimy być świetni od razu we wszystkim za co się weźmiemy. Jeśli coś nam się nie udaje od początku, to zniechęcamy się i uznajemy, że to nie dla nas. Albo wewnętrznie krytykujemy siebie i krzyczymy, że jesteśmy beznadziejni.

Ale to nie jest prawda. Po prostu za bardzo posłuchaliśmy tych, którzy wymagali od nas bycia w pełni profesjonalnymi i doskonałymi. Bez żadnego marginesu na błędy.  A przecież jesteśmy ludźmi i nasze słabości są częścią naszej natury. Nieważne jak bardzo próbowalibyśmy je stłumić, zakryć, znieczulić.

Nie mówię tu o tym, żeby nie starać się być coraz lepszym. Bo ja sama bardzo nie lubię bylejakości. Ale chodzi mi o to aby w tym co robimy było jak najwięcej miłości do siebie i innych. Przecież możemy doskonalić swoje umiejętności bez tego nacisku, przemocy wobec siebie, wysoko postawionej poprzeczki, która mówi, że jestem nie dość dobra/y, za mało się staram, inni są dużo lepsi, jeszcze dużo mi brakuje, muszę to zrobić idealnie, itd., itd.

A  tymczasem gdzieś powoli gubimy radość i pasję tworzenia. Gubimy dziecięcą ciekawość i niestrudzonego poszukiwacza przygód. Zapominamy o tym, że tworzenie i doskonalenie się jest dla nas naturalne. I może dawać dużo satysfakcji i spełnienia. Nie musi być stresujące. Może stać się wyzwaniem, które mobilizuje w nas nieznane siły i pomaga nam stać się silniejszymi i mądrzejszymi. Nawet jeśli nie od razu odniesiemy sukces.

Bo sama droga też może nas bardzo dużo nauczyć. Tak jak wojownik uczestniczący w bitwie podnosi swoje umiejętności walki i w kolejnej walce będzie dużo lepszy. Bo lepiej poznał siebie…