Taniec

 

Zrobiłam sobie dzisiaj dzień wyciszenia, wsłuchania w siebie, postu. I fantastycznie się po nim czuję, ale najciekawsze jest to, że pod koniec dnia pojawił się u mnie taniec. Najpierw nieśmiało, ale po chwili była tylko radość i eksplozja tańca, ruchu, szaleństwa. I ciało powiedziało mi, że bardzo potrzebuje teraz tej formy ekspresji. Bez zasad, bez technik, bez ograniczeń, totalnie, autentycznie wyrażając siebie.

Ktoś mi ostatnio przypomniał, że to jest moja natura. I och… sama nie wiem jak to się stało, że zapomniałam o tym na tak długi czas.