To jest moja przestrzeń, gdzie będę zapisywała różne rzeczy.
Zapraszam, jeśli ktoś ma ochotę spędzić ze mną trochę czasu...

132156-worn-cloth-icon-animals-animal-camel2-sc36 - Kopia

Ponieważ sezon sukienek letnich już rozpoczęty, naszło mnie aby pobawić się trochę aparatem foto i różnymi możliwościami obróbki zdjęć. To równie dobra zabawa jak malowanie, a same zdjęcia stają się w jakimś sensie obrazami, które wyrażają coś więcej niż na pierwszy rzut oka się wydaje…

9 item(s)

amazing-736877_960_720Co noc staram się złapać moje sny zanim się przebudzę na dobre i zawsze przy łóżku mam notatnik gdzie sobie je zapisuję. Czasami są tak mocne, że i tak bym je zapamiętała, ale niektóre szczegóły uciekają z nastaniem dnia.

Nie zawsze wszystko rozumiem, bo pełno w nich symboli, dziwnych skojarzeń i zaskakujących zwrotów akcji. Ale bardzo cenię moje sny, bo są takim oknem przez które mogę zajrzeć w moją podświadomość, zauważyć coś z czego nie zdawałam sobie sprawy; zobaczyć co naprawdę dzieje się w środku mnie i w moim otoczeniu, jak naprawdę wyglądają moje relacje i czy dzieje się coś niepokojącego.

Nasza podświadomość rejestruje ogromną ilość danych, ale zapamiętujemy z tego tylko niewielki procent. A właściwie nie tyle zapamiętujemy, co jesteśmy świadomi i możemy przywołać w naszej pamięci. A reszta wrażeń, bodźców, informacji trafia do naszej podświadomości. I w snach te informacje się porządkują.

Sny dają odpowiedzi. Wskazują rozwiązania. Ostrzegają przed niebezpieczeństwami. Są cennym źródłem wiedzy o nas samych i naszym postrzeganiu świata.

Chętnie słucham też opowieści innych ludzi o ich snach, szczególnie tych intensywnych, których nie da się zapomnieć i które wciąż wracają. Często już samo opowiedzenie snu coś rozjaśnia, pokazuje go w szerszym kontekście i wydobywa jego sens.

Trochę przypomina to pracę detektywa, a poszlaki pochodzą z naszych wspomnień, doświadczeń, skojarzeń, archetypów i całej przepastnej podświadomości. Ale sny, szczególnie te pełne silnych emocji są mocnymi sygnałami, że coś ważnego dzieje się w naszym życiu. Warto posłuchać tego co chcą nam powiedzieć…

landscape-mountains-nature-skyW Polsce, w tradycji katolickiej bardzo dużą wagę przykłada się do cierpienia, do drogi krzyżowej.

A przecież Wielkanoc to przypomnienie tego, że życie Jezusa Chrystusa nie skończyło się śmiercią. Ale stało się początkiem Nowego. I że przez Miłość została pokonana śmierć i objawione nowe istnienie już tu na ziemi.

A ciało przemienione wyszło poza prawa ziemskie i po zmartwychwstaniu mogło pojawiać się i znikać kiedy chciało, przechodzić przez zamknięte drzwi Wieczernika. A jednocześnie nie było duchem, bo mogło jeść czy być dotykane przez innych ludzi.

Ale Chrystus przez tą przemianę otworzył bramę dla nas wszystkich. I każdy człowiek ma możliwość stać się wolnym od obciążeń ciała, wykraczającym poza wszelkie ograniczenia ludzkie i materialne.

Pokazali nam to też święci, którzy robili rzeczy niemożliwe, tak jak o. Pio czy wielu innych. Wiedzieli o sprawach ukrytych, mogli przemieszczać się w odległe rejony świata w jednej chwili, albo być w kilku miejscach naraz, mogli materializować różne rzeczy. A przede wszystkim sprawiali, że życie ludzi którzy z nimi przebywali naprawiało się, uzdrawiały się ich dusze, serca i ciała.

Nie czerpiemy z tej Mocy, którą zostawił nam Chrystus. Nawet się nie zastanawiamy, że może być coś dużo większego niż to co znamy i rozumiemy. Te 95% naszego DNA, które jest uśpione, czy 90% komórek mózgowych, które są nieużywane. Ale człowiek cały czas ten potencjał ma w sobie.

water-lily-139364_960_720Dużo wokół nas technik, gotowych przepisów na szczęście, na pozbycie się stresu, na zdobycie bogactwa. I w naszym świecie nastawionym na sukces świetnie sprzedają się wszystkie tabletki przynoszące natychmiastową ulgę, bez czekania, bez wysiłku, dające natychmiastowy efekt.

Tak sobie myślę, że to jednak dziwne, że wolimy wypróbować te wszystkie nowinki i często dużo za nie zapłacić, niż samemu wprowadzić zmiany w swoim życiu. Wolimy zakładać kolejne maski, tuszować braki, stwarzać pozory, niż stanąć w prawdzie i dotknąć prawdziwych przyczyn.

I to wszystko gdzieś zostaje na powierzchni, a kolejne symptomy domagają się naszej uwagi. Bo nie chodzi o to aby wciąż na nowo zamalowywać czy zakrywać problem, ale aby zmierzyć się z tym, poznać siebie lepiej i posłuchać o co chodzi głębiej.

Bo musi być TO GŁĘBIEJ. Musi być większa świadomość siebie. Inaczej żyjemy wirtualnie, w wyobrażeniach o sobie i świecie. Omija nas to co najważniejsze, najcenniejsze i najpiękniejsze w życiu. Czyli tak jakbyśmy nie żyli.

Inaczej utkniemy gdzieś między pustką, depresją a wypaleniem. Wszystko co jest iluzją w pewnym momencie traci sens. Nieważne jakimi technikami czy afirmacjami będziemy to przykrywali.

Więc nawet jeśli prawda boli, to tylko autentyczne, prawdziwe spotkanie ze sobą i z drugim człowiekiem jest warte aby to przeżyć.

I okaże się przy bliższym poznaniu, że to co prawdziwe jest dużo ciekawsze, intensywniejsze i bardziej zaskakujące niż to co wirtualne i wymyślone.

A głębokie zmiany i poznanie siebie przełożą się na głębokie, spełnione, pełne pasji i radości życie. Howgh.

KSvedic3Dużo ostatnio podziałów na to co męskie i żeńskie. A ja zastanowiłam się czym dla mnie jest kobiecość.

I jak zwykle nie chodzi mi o to co powierzchowne i widoczne na pierwszy rzut oka, czyli to jak mężczyźni opisują w uproszczeniu kobiety; idealne wymiary, biust, pośladki, nogi.

Chodzi mi o to co nieuchwytne… Niepowtarzalne… Subtelne…

Bo chodzi mi o to piękno, które jest w kobiecości. Przyglądam się temu i widzę, że taka kobiecość w obrazie przypomina mi rzekę. Emanuje spokojem i cieszy się swoją kobiecością, ale potrafi być też dzika i żywiołowa.

Prawdziwa kobiecość zachwyca, dlatego zasłużenie przyjmuje komplementy. Nie jest niepewna, bo zna swoją wartość i wyjątkowość.

Czuje radość gdy czuje się piękna i może sobą obdarowywać innych. Bo jej obecność jest darem i przyjemnością jest patrzeć na nią i z nią przebywać.

Nie pozwala się zaszufladkować i wstydzić się tego, że jest i zwraca na siebie uwagę.

Nie ma potrzeby niczego udowadniać. Nie interesują jej porównywania do innych kobiet. Jest wolna od zazdrości.

I to wcale nie znaczy, że jest lepsza. Że jest idealna. Bo nikt nie jest.

Ale czerpie radość z tego jaka jest. A jej oczy błyszczą i są żywe.

I czasami ma w sobie jakąś delikatność, eteryczność jak Audrey Hepburn. A czasami ma siłę i magnetyzm jak Marlena Dietrich. A innym razem emanuje ciepłem i mądrością jak Anna Dymna.

Wiele jest kobiet, które inspirują i fascynują. Bo kobiecość ma wiele twarzy i zachwyca właśnie tą różnorodnością. I w tym jest jej piękno…

desert-1270345_1920Dzisiaj u mnie dzień pustyni, dzień postu, wyciszenia, wsłuchania się w siebie.

Powoli odpada to co zbędne, co nieistotne, co przeszkadza, rozprasza…

Pojawia się prostota. Coś się oczyszcza, porządkuje.

Znikają przywiązania. Przestaję kurczowo czepiać się tego co określało mnie do tej pory.

Teraz jest dobry czas na przejście progu. Zmianę sposobu podróżowania. Czas na wolność. Na lekkość. Na radość i beztroskę.

Czas na podążanie za Tym co Jest poza wszelkim wyobrażeniem…

 

IMG_20170216_211418 IMG_20170216_211445 IMG_20170216_211514