To jest moja przestrzeń, gdzie będę zapisywała różne rzeczy.
Zapraszam, jeśli ktoś ma ochotę spędzić ze mną trochę czasu...

132156-worn-cloth-icon-animals-animal-camel2-sc36 - Kopia

landscape-mountains-nature-skyW Polsce, w tradycji katolickiej bardzo dużą wagę przykłada się do cierpienia, do drogi krzyżowej.

A przecież Wielkanoc to przypomnienie tego, że życie Jezusa Chrystusa nie skończyło się śmiercią. Ale stało się początkiem Nowego. I że przez Miłość została pokonana śmierć i objawione nowe istnienie już tu na ziemi.

A ciało przemienione wyszło poza prawa ziemskie i po zmartwychwstaniu mogło pojawiać się i znikać kiedy chciało, przechodzić przez zamknięte drzwi Wieczernika. A jednocześnie nie było duchem, bo mogło jeść czy być dotykane przez innych ludzi.

Ale Chrystus przez tą przemianę otworzył bramę dla nas wszystkich. I każdy człowiek ma możliwość stać się wolnym od obciążeń ciała, wykraczającym poza wszelkie ograniczenia ludzkie i materialne.

Pokazali nam to też święci, którzy robili rzeczy niemożliwe, tak jak o. Pio czy wielu innych. Wiedzieli o sprawach ukrytych, mogli przemieszczać się w odległe rejony świata w jednej chwili, albo być w kilku miejscach naraz, mogli materializować różne rzeczy. A przede wszystkim sprawiali, że życie ludzi którzy z nimi przebywali naprawiało się, uzdrawiały się ich dusze, serca i ciała.

Nie czerpiemy z tej Mocy, którą zostawił nam Chrystus. Nawet się nie zastanawiamy, że może być coś dużo większego niż to co znamy i rozumiemy. Te 95% naszego DNA, które jest uśpione, czy 90% komórek mózgowych, które są nieużywane. Ale człowiek cały czas ten potencjał ma w sobie.

water-lily-139364_960_720Dużo wokół nas technik, gotowych przepisów na szczęście, na pozbycie się stresu, na zdobycie bogactwa. I w naszym świecie nastawionym na sukces świetnie sprzedają się wszystkie tabletki przynoszące natychmiastową ulgę, bez czekania, bez wysiłku, dające natychmiastowy efekt.

Tak sobie myślę, że to jednak dziwne, że wolimy wypróbować te wszystkie nowinki i często dużo za nie zapłacić, niż samemu wprowadzić zmiany w swoim życiu. Wolimy zakładać kolejne maski, tuszować braki, stwarzać pozory, niż stanąć w prawdzie i dotknąć prawdziwych przyczyn.

I to wszystko gdzieś zostaje na powierzchni, a kolejne symptomy domagają się naszej uwagi. Bo nie chodzi o to aby wciąż na nowo zamalowywać czy zakrywać problem, ale aby zmierzyć się z tym, poznać siebie lepiej i posłuchać o co chodzi głębiej.

Bo musi być TO GŁĘBIEJ. Musi być większa świadomość siebie. Inaczej żyjemy wirtualnie, w wyobrażeniach o sobie i świecie. Omija nas to co najważniejsze, najcenniejsze i najpiękniejsze w życiu. Czyli tak jakbyśmy nie żyli.

Inaczej utkniemy gdzieś między pustką, depresją a wypaleniem. Wszystko co jest iluzją w pewnym momencie traci sens. Nieważne jakimi technikami czy afirmacjami będziemy to przykrywali.

Więc nawet jeśli prawda boli, to tylko autentyczne, prawdziwe spotkanie ze sobą i z drugim człowiekiem jest warte aby to przeżyć.

I okaże się przy bliższym poznaniu, że to co prawdziwe jest dużo ciekawsze, intensywniejsze i bardziej zaskakujące niż to co wirtualne i wymyślone.

A głębokie zmiany i poznanie siebie przełożą się na głębokie, spełnione, pełne pasji i radości życie. Howgh.

KSvedic3Dużo ostatnio podziałów na to co męskie i żeńskie. A ja zastanowiłam się czym dla mnie jest kobiecość.

I jak zwykle nie chodzi mi o to co powierzchowne i widoczne na pierwszy rzut oka, czyli to jak mężczyźni opisują w uproszczeniu kobiety; idealne wymiary, biust, pośladki, nogi.

Chodzi mi o to co nieuchwytne… Niepowtarzalne… Subtelne…

Bo chodzi mi o to piękno, które jest w kobiecości. Przyglądam się temu i widzę, że taka kobiecość w obrazie przypomina mi rzekę. Emanuje spokojem i cieszy się swoją kobiecością, ale potrafi być też dzika i żywiołowa.

Prawdziwa kobiecość zachwyca, dlatego zasłużenie przyjmuje komplementy. Nie jest niepewna, bo zna swoją wartość i wyjątkowość.

Czuje radość gdy czuje się piękna i może sobą obdarowywać innych. Bo jej obecność jest darem i przyjemnością jest patrzeć na nią i z nią przebywać.

Nie pozwala się zaszufladkować i wstydzić się tego, że jest i zwraca na siebie uwagę.

Nie ma potrzeby niczego udowadniać. Nie interesują jej porównywania do innych kobiet. Jest wolna od zazdrości.

I to wcale nie znaczy, że jest lepsza. Że jest idealna. Bo nikt nie jest.

Ale czerpie radość z tego jaka jest. A jej oczy błyszczą i są żywe.

I czasami ma w sobie jakąś delikatność, eteryczność jak Audrey Hepburn. A czasami ma siłę i magnetyzm jak Marlena Dietrich. A innym razem emanuje ciepłem i mądrością jak Anna Dymna.

Wiele jest kobiet, które inspirują i fascynują. Bo kobiecość ma wiele twarzy i zachwyca właśnie tą różnorodnością. I w tym jest jej piękno…

desert-1270345_1920Dzisiaj u mnie dzień pustyni, dzień postu, wyciszenia, wsłuchania się w siebie.

Powoli odpada to co zbędne, co nieistotne, co przeszkadza, rozprasza…

Pojawia się prostota. Coś się oczyszcza, porządkuje.

Znikają przywiązania. Przestaję kurczowo czepiać się tego co określało mnie do tej pory.

Teraz jest dobry czas na przejście progu. Zmianę sposobu podróżowania. Czas na wolność. Na lekkość. Na radość i beztroskę.

Czas na podążanie za Tym co Jest poza wszelkim wyobrażeniem…

 

IMG_20170216_211418 IMG_20170216_211445 IMG_20170216_211514

WydmyMuszę coś napisać o wyznaczaniu granic, bo temat wywołuje dużo kontrowersji wśród moich znajomych. Niektórym kojarzy się to z dyscypliną, kontrolą, stosowaniem kolejnych technik, albo egoizmem, bo nie pozwalamy innym na wszystko.

Ale tak naprawdę granice dają niezbędną stabilność, bo czujemy się bezpieczni jeśli mamy jasno określone zasady i jesteśmy im wierni.

Jeśli są spójne z nami i naszymi najwyższymi wartościami to nie zagubimy się, bo mamy jakieś wyznaczniki, sygnały awaryjne gdy zejdziemy ze szlaku.

Do wyznaczania mądrych granic potrzebna jest znajomość siebie, tego co cenimy, czego nie chcemy stracić, jak również tego na co nie zgadzamy się i czego nie chcemy urzeczywistniać w naszym życiu.

Jasne wyznaczanie swoich granic to sztuka, a nie tylko asertywność. Bo chodzi o to aby dać sobie prawo mówienia “Nie” i niespełniania oczekiwań innych ludzi, jednocześnie nie raniąc ich.

To my przeżywamy nasze życie i nadajemy jemu kształt. A wyznaczanie granic temu właśnie służy i dlatego jest przejawem naszej wolności. Tak to odczuwam. I dlatego cenię moje granice i nie jest to egoizmem. A nawet przeciwnie, dla mnie jest to głęboki wyraz miłości i szacunku do siebie i innych ludzi.

P1170587

Kończący się rok zainspirował mnie do podsumowania wszystkiego tego co się wydarzyło u mnie w 2016. Dużo tego było, bo rok był wyjątkowy. Pełen nowych wyzwań, miłości, spotkań z tym co dla mnie niekomfortowe, trudne, ale też z tym co bardzo inspirujące i piękne.

zrzut-ekranu-26Nie pisałam tutaj o jednym z doświadczeń, które było dla mnie wyjątkowo ciekawe, a jednocześnie trudne, bo dotykające traumy związanej z wystąpieniami publicznymi.

W pewnym momencie poczułam, że chciałabym się z tym zmierzyć. Wybrałam się na intensywne szkolenie, gdzie mieliśmy mieć przez kilka pełnych dni od rana do wieczora przede wszystkim praktyki. Czyli wychodzenia na scenę i przemawiania na określone tematy, bez przygotowania, improwizując, oswajając się ze sceną, nieznaną publicznością, z krytyką, z interakcją, z występowaniem przed kamerą.

Ale zanim tam dotarłam wyszło ze mnie tak dużo lęków i oporów, że nie wiedziałam czy dam radę. Usiadłam i spisałam 8 stron tego czego najbardziej się boję…

Ale w jakiś sposób to wypisanie co mogłoby się wydarzyć najgorszego, pomogło mi  i nic się z tej listy nie wydarzyło. Przeciwnie, bardzo dużo się nauczyłam, oswoiłam i nawet zaczęło mi sprawiać przyjemność i radość występowanie przed publicznością. Co było zadziwiające, bo wcześniej była to dla mnie droga przez mękę i ogromny stres.

Odchorowałam to później przez tydzień, a kolejny miesiąc każdej nocy śniło mi się, że przemawiam w różnych miejscach. Ale to doświadczenie było bardzo cenne. Tym bardziej, że nie było w tym przemocy, ale dużo wsparcia i zrozumienia. Miłe, że dostałam później komplement, że moje wystąpienia były owiane pewną magią, która wychodziła z mojego wnętrza. I że byłam sobą, bez gry.

zrzut-ekranu-10Co nie znaczy, że wszystko było świetnie, bo na pewno trzeba by włożyć dużo, dużo pracy jeśli zająć się tym poważniej. Ale mi chodziło o przekroczenie pewnych granic, które wydawały się bardzo trudne dla mnie. A jednak udało się. Jak przejście progu. Więcej w tym było wyobrażonych lęków niż prawdziwych przeszkód we mnie.