Akcja “koronawirus” czyli ucisk uciśnionych

Człowiek od stuleci jest uciskany duchowo. Nieustannie odbywają się zamachy na naturę duchową człowieka, aby mu ją koniecznie odebrać, nieustannie jest on sprowadzany do istnienia w naturze cielesnej i nie jest tego kompletnie świadomy. Ale ci, którzy wiedzą o duchowej potędze i sile prawdziwego człowieka robią wszystko, aby siedział zamknięty pod kluczem w klatce swojej cielesnej tożsamości, aby mieć władzę nad nim i czerpać z duchowej siły,którą człowiek posiada i zaprząc ją do realizacji swoich celów.

Kiedy prawda o duchowej tożsamości człowieka, o jego duchowym celu i sensie życia, zaczęła z całą mocą wypływać na światło dzienne, a w duchowej przestrzeni nastąpiło ożywienie i przebudzanie się świadomości człowieka, który dojrzał do zrzucenia pęt niewoli, przyjęcia wolności odkupienia, natychmiast nastąpił odwet sił ciemności. Wielka akcja i larum: Trzeba powstrzymać duchowe przebudzenie! Wymknie nam się ten, z którego życia i siły czerpaliśmy. Trzeba umocnić zagrodę, aby nie wydostali się ci, którzy jeszcze jej nie opuścili i zawrócić tych, którzy znaleźli wyjście i są niebezpieczni, bo mogą pociągnąć innych. Jak się zapędza do zagrody i trzyma pod kluczem?

Czytaj dalej Akcja “koronawirus” czyli ucisk uciśnionych

Zwyczajne życie w niezwyczajny sposób

Tak zastanowiłam się czym jest życie życiem zwyczajnym w niezwyczajny sposób. Bo przecież tak naprawdę w życiu nie chodzi o to aby dokonać spektakularnych rzeczy, aby mieć co opowiadać, albo napisać książkę, czy aby stać się kimś, zasłużyć na podziw i szacunek potomnych. W zwyczajnym niezwyczajnym życiu chodzi o prostotę.

O to aby być dobrym gdy nikt nie widzi i nie będzie wdzięczny. Aby dawać z siebie wszystko nawet jeśli nikt tego nie doceni. Aby nie przestawać wierzyć i mieć nadzieję, nawet jeśli wszystko wskazuje, że czas się poddać. Aby wygoda i dbanie o swoje interesy przestały być wyznacznikiem i celem. I aby zapomnieć o tym jak wszystko wydaje się wyglądać na zewnątrz i co myślą o nas inni ludzie, a postąpić tak jak czujemy sercem.

I nie oczekiwać za to orderów, ani popularności, ani lepszego traktowania. Tak naprawdę może się okazać, że właśnie takim działaniem narażamy się tym, dla których jest to niewygodne; mogą nas za to znienawidzić, grozić nam, czy niesprawiedliwie oskarżać.

Ale i tak to robimy. Bo warto. Bo człowiek jest wart życia. Życia, które ma sens i głębię, które kieruje się miłością, prawdą, odwagą. Bo inni ludzie też potrzebują takiego życia. Dającego i troszczącego się o drugiego człowieka zamiast liczenia zysków i strat. Zwyczajnego życia w niezwyczajny sposób.

Boże Narodzenie 2020

W tych trudnych czasach Boże Narodzenie nabiera innego sensu. Gdy wokół wychodzi coraz więcej obostrzeń, ucisków, manipulacji mediami, i wzbudzania lęków w każdym możliwym aspekcie życia; gdy ograniczają nam możliwość swobodnego poruszania się, pracy, spotykania się z ludźmi, a nawet oddychania, to wszystko kieruje nas z tego co na zewnątrz do środka, do naszej wewnętrznej natury.

Gdy przypominamy sobie, że jesteśmy przede wszystkim duszą, nieśmiertelną, nieograniczoną, wielowymiarową, potężną, stworzoną na obraz i podobieństwo Boga – to powoli wydobywamy się z tego ucisku, który ma miejsce tu na ziemi i dotyczy naszych ciał. Świat duchowy jest ponad tym.

I właśnie dlatego 2000 lat temu przyszedł na świat Jezus, aby wyzwolić nasze dusze z uwikłania w te wszystkie zależności i emocje, którymi karmi i manipuluje nami ten świat, establishment świecki i duchowny.

Przez wiarę w Chrystusa, w Jego dzieło, w to co dla nas uczynił mamy już udział w wolności, którą nam dał.
I nie dotyczy to jakiejś konkretnej religii, albo wybranych osób, ale wszystkich ludzi na ziemi. Jeśli uwierzą, mają udział w pełni, zanurzają się w Jego miłości. Bo teraz jest czas, że Bóg jest blisko i pozwala się znaleźć.

Niech więc w naszej głębi narodzi się Nowe życie; 
pełne miłości, a nie lęku; 
łagodności, a nie przemocy; 
pokoju, a nie wojny; 
radości, a nie depresji; 
prawdy, a nie kłamstwa; 
wolności, a nie zniewolenia.

Nie bać się jutra

Ta sytuacja z pandemią nauczyła mnie jednego: ABY SIĘ NIE BAĆ. Bo na wiele rzeczy możemy nie mieć wpływu, ale możemy wybrać to jak na nie zareagujemy. Jeżeli będziemy ciągle słuchać wiadomości o tym co się strasznego dzieje na świecie i “co nam grozi” – to karmimy lęk i on cały czas rośnie i osadza się. Nawet gdy wydaje się, że lepiej wiedzieć wcześniej aby być na wszystko przygotowanym – to też bierze się z lęku przed tym “co może się wydarzyć”. A przecież wcale tak nie musi być!

Gdy skupiamy się na katastroficznych prognozach, których pełno w mediach głównego nurtu, ale też tych alternatywnych, bo takie informacje najlepiej się sprzedają i przyciągają uwagę. Więc gdy nimi żyjemy, wciąż śledzimy, wyszukujemy najnowsze wpisy, chcemy wiedzieć jak najwięcej – to wszystko stwarza napięcie i stres. A gdy taka sytuacja trwa dłużej, to poziom naszych sił życiowych i odporność spada drastycznie. I paradoksalnie to przed czym chcieliśmy się chronić, to właśnie wzmacniamy.

Dlatego wybieram to aby nie martwić się na zapas, nie bać się jutra, bo choćby nie wiem jak straszne się wydawało, to może się okazać, że będzie zupełnie inaczej. Dlatego lepiej żyć tą chwilą, w której właśnie jesteśmy, cieszyć się drobiazgami, doceniać to co mamy, i każdy przejaw piękna i dobra wokół nas. A gdy nasza świadomość łączy się z tym, to też więcej tego przyciągamy. Ja wybieram to co dzieje się tu i teraz we mnie, wokół mnie, otwierając się na te wszystkie chwile i możliwości, które po prostu są.

Tajemnica apokaliptycznych 144 tysięcy

Film z potężną siłą kruszy mury w sercu człowieka.
Budzi wiarę i napełnia nadzieją. Buduje całkowicie Nowego Człowieka w niezwykle trudnych czasach które nadchodzą.
Powinien być obejrzany przez każdego, kto wybiera Prawdziwe Życie, zamiast wiecznej, strasznej i nieodwracalnej śmierci.

Nelson Mandela inaczej o lękach

Najbardziej lękamy się nie tego, że się nie nadajemy.
Najbardziej lękamy się tego, że jesteśmy niezmiernie potężni.
Najczęściej przeraża nas tkwiące w nas światło, a nie ciemność.
Zadajemy sobie pytanie: kim jestem, skoro jestem tak wspaniały?
A kim jesteś, żeby takim nie być?
Jesteś dzieckiem Boga.
Nie przysłużysz się światu jeśli będziesz się umniejszać.
Umniejszanie się tylko po to, by inni nie czuli się przy tobie niepewnie,
nie ma w sobie żadnej mądrości.
Urodziliśmy się po to, żeby objawiać wielkość Boga, który w nas jest.
Jest nie tylko w niektórych z nas. Jest w każdym.
I jeśli pozwalamy naszemu światłu świecić nieświadomie
dajemy innym przyzwolenie na to, żeby robili to samo.
Jeśli uwalniamy się od naszego własnego lęku,
nasza obecność autentycznie uwalnia innych.
Nelson Mandela (fragment mowy inauguracyjnej z 1994 roku)