Nelson Mandela inaczej o lękach

Najbardziej lękamy się nie tego, że się nie nadajemy.
Najbardziej lękamy się tego, że jesteśmy niezmiernie potężni.
Najczęściej przeraża nas tkwiące w nas światło, a nie ciemność.
Zadajemy sobie pytanie: kim jestem, skoro jestem tak wspaniały?
A kim jesteś, żeby takim nie być?
Jesteś dzieckiem Boga.
Nie przysłużysz się światu jeśli będziesz się umniejszać.
Umniejszanie się tylko po to, by inni nie czuli się przy tobie niepewnie,
nie ma w sobie żadnej mądrości.
Urodziliśmy się po to, żeby objawiać wielkość Boga, który w nas jest.
Jest nie tylko w niektórych z nas. Jest w każdym.
I jeśli pozwalamy naszemu światłu świecić nieświadomie
dajemy innym przyzwolenie na to, żeby robili to samo.
Jeśli uwalniamy się od naszego własnego lęku,
nasza obecność autentycznie uwalnia innych.
Nelson Mandela (fragment mowy inauguracyjnej z 1994 roku)

Życie Jezusa

Piękny film, który przypomniała mi moja przyjaciółka. Warto zobaczyć czym naprawdę były nauki Jezusa, zanim stały się religią i tym co dzisiaj robi Kościół. Film w całości oparty na Ewangelii św. Jana.

Dzieło Zmartwychwstania

To nie jest tak, jak ktoś mi ostatnio powiedział, że ludzi zabili Jezusa, zabili Miłość i dlatego świat tak wygląda. I że Bóg jest obserwatorem, i tak naprawdę nie wiadomo czy dobro wygra. Nie! Przecież Bóg jest Wszechmocny, a to że Jezus Chrystus oddał swoje życie na krzyżu było ofiarą i dobrowolnym darem od Chrystusa, a nie porażką. Ale to nie wszystko! Bo 3 dni później zmartwychwstał – i to było dzieło, dla którego został posłany na ten świat. Dzieło pokonania śmierci i otworzenia nam bramy do nowego życia, do stania się Nową Istotą, piękną i doskonałą, potężną i mocną, która panuje nad złem – tak jak sam Chrystus.

Otworzył On bramę do Miłości, w której nie ma lęku, do Prawdy, która nie zna kłamstwa i postępowania złego, do Sprawiedliwości, w której Prawa Boże panują nad prawami ludzkimi. Otworzył nas na bliskość Boga, co objawia się w nas pokojem, łagodnością, wewnętrzna ciszą i harmonią.

Pokonał naszą grzeszność i wybaczył nam wszystkie złe czyny, które popełniliśmy w przeszłości. Kto w Nim trwa – ma nowe życie i jest nowym człowiekiem, w którym nie ma ciemności. „Jeżeli więc ktoś pozostaje w Chrystusie, jest nowym stworzeniem. To co dawne minęło, a oto wszystko stało się nowe.” [2 Kor 5,17]

I tym jest Zmartwychwstanie. Dotyczy ono również nas, nie tylko Chrystusa. Problem jest w tym, że ludzie tego nie przyjmują i nie wierzą w to w głębi serca. Dlatego tego nie doświadczają, nie mają w tym udziału. Bo nie wystarczą same słowa i myśli, że już tak jest, ani wyobrażenie o tym, że już tam jesteśmy. To musi być przekonanie, głęboka wiara, tak aby nic nie było w stanie tego podważyć. I Miłość do Boga, bo bez niej to się nie stanie.

Psalm 91 – o opiece Bożej

1 Kto przebywa w pieczy Najwyższego
i w cieniu Wszechmocnego mieszka,
2 mówi do Pana: «Ucieczko moja i Twierdzo,
mój Boże, któremu ufam».
3 Bo On sam cię wyzwoli
z sideł myśliwego
i od zgubnego słowa.
4 Okryje cię swymi piórami
i schronisz się pod Jego skrzydła:
Jego wierność to puklerz i tarcza.
5 W nocy nie ulękniesz się strachu
ani za dnia – lecącej strzały,
6 ani zarazy, co idzie w mroku,
ni moru, co niszczy w południe.
7 Choć tysiąc padnie u twego boku,
a dziesięć tysięcy po twojej prawicy:
ciebie to nie spotka.
8 Ty ujrzysz na własne oczy:
będziesz widział odpłatę daną grzesznikom.
9 Albowiem Pan jest twoją ucieczką,
jako obrońcę wziąłeś sobie Najwyższego.
10 Niedola nie przystąpi do ciebie,
a cios nie spotka twojego namiotu,
11 bo swoim aniołom dał rozkaz o tobie,
aby cię strzegli na wszystkich twych drogach.
12 Na rękach będą cię nosili,
abyś nie uraził swej stopy o kamień.
13 Będziesz stąpał po wężach i żmijach,
a lwa i smoka będziesz mógł podeptać.
14 Ja go wybawię, bo przylgnął do Mnie;
osłonię go, bo uznał moje imię.
15 Będzie Mnie wzywał, a Ja go wysłucham
i będę z nim w utrapieniu,

wyzwolę go i sławą obdarzę.
16 Nasycę go długim życiem
i ukażę mu moje zbawienie
.

Panika

Najgorsza jest w tym wszystkim panika. To że ludzie przestają myśleć logicznie, a zaczynają żyć lękiem o przetrwanie. Zamykają się w sobie, zamykają się na innych, myślą tylko o swoim przetrwaniu. Już sama energia takiego lęku o życie sprawia, że opuszczają człowieka siły życiowe i staje się też bardziej podatny na stres i wszelkie choroby. A umysł popada w obsesję szukania wciąż nowych informacji o tym czego się boi, karmi się tym wszystkim co go straszy i lubi straszyć innych.

A przecież można to wszystko robić w spokoju; zadbać o to co jest potrzebne, ale też wykorzystać ten czas do zrobienia czegoś na co wcześniej brakowało nam czasu. Można zdecydować, że czas ten spędzimy kreatywnie, zamiast całymi dniami śledzić kolejne wiadomości w necie i tv, i karmić się lękiem, nakręcać swój stres i poczucie zagrożenia. Bo to zależy od naszej decyzji czy ulegniemy panice, czy zachowamy spokój i równowagę.

Spojrzenie karmiące

Ktoś mądry powiedział, że gdy widzisz człowiek takim jaki on jest, czynisz go gorszym; gdy widzisz go takim jaki może być, czynisz go lepszym. Czyli nasze spojrzenie ma moc wydobywania potencjału, wzmacniania w ludziach tego co w nich najlepsze. Albo gdy skupiamy się na krytyce i obwinianiu, wtedy wzmacniamy to co negatywne i trudne.

Nasze słowa mają moc, nasze myśli mają moc i samo spojrzenie też może dużo zmienić. Najłatwiej zobaczyć to na przykładzie dzieci; jeśli jedno z nich wciąż się je upomina, karci, krytykuje, ocenia, a drugie zachęca, wspiera, docenia, chwali – to od razu widzimy jak to się przekłada na ich zdanie o sobie, o swoich zdolnościach, i na wiarę w siebie lub jej brak.

To co jest karmione wzrasta i staje się silne. Jakim byłby świat i ludzie wokół nas gdybyśmy zamiast wciąż oskarżać, patrzyli na nich tylko z miłością?

Doskonałość w ciele

Każde doszukiwanie się niedoskonałości w naszych ciałach jest podważaniem piękna stworzenia. Oceniamy, krytykujemy, osądzamy. Uważamy, że wciąż jesteśmy wybrakowani w jakiś sposób, że pewne części naszego ciała są brzydkie i należy się ich wstydzić, ukrywać, tuszować. Ale przecież Bóg nie stworzył niedoróbek. Jeśli tylko spojrzymy na nasze ciało bez uprzedzeń, to zobaczymy miłość, która ukazuje wszystko pięknym i doskonałym. Jeśli wybierzemy to spojrzenie, to odpadną od nas te wszystkie kompleksy, niedowartościowania, porównywania z innymi, starania się aby dopasować się do oczekiwań i szufladek narzuconych nam przez świat.

Zobaczymy doskonałość w różnorodności, w tym jak każdy różni się od innych. Zacznie rozkwitać nasz indywidualny potencjał. Bo nie poznaliśmy jeszcze naszej doskonałości, jeśli nasze spojrzenie jest wypaczone, jeśli jest w nim ocena, niechęć, nienawiść, zazdrość. To my sami, naszymi myślami wpływamy na to jacy jesteśmy, jak postrzegamy siebie i świat. Myśli mają potężną moc, ale zawsze można je zmienić. Większość z nich, tak jak cała nasza tożsamość, została ukształtowana w dzieciństwie i też przez późniejsze doświadczenia. Dlatego skoro zostały one wyuczone, to można ich się oduczyć.