To jest moja przestrzeń, gdzie będę zapisywała różne rzeczy.
Zapraszam, jeśli ktoś ma ochotę spędzić ze mną trochę czasu...

camel

Niesamowite miejsce: Szrenica. Wysoko w górach, poza światem, w trochę innej rzeczywistości…

10 item(s)

IMG_2852Tak mnie naszło na rozmyślania o miłości. Większość ludzi nazywa miłością to co niewiele ma z nią wspólnego. Upierają się, że kochają, a tak naprawdę ich uczucie jest pełne przemocy, zaborczości i zazdrości.
Inni nazywają miłością poświęcanie się i może to być rzeczywiście jedna z cech miłości, o ile nie żądają w zamian wdzięczności, docenienia, podziwu, bo wtedy służy to dowartościowaniu się i pokazaniu “jaki ja jestem dobry”.
Jeszcze inni z kolei kochają, ale żądają wzajemności i dają tyle ile sami dostaną, a wtedy jest to trochę jak handel wymienny “coś za coś”.
Zakochanie też nie jest moim zdaniem prawdziwą miłością, bo zakochujemy się w naszych wyobrażeniach o drugiej osobie, nie widzimy jej prawdziwie, przypisujemy jej same dobre cechy, a nie dostrzegamy albo umniejszamy to co nie jest ładne, a nawet trudne w niej. Tu przeważa niecierpliwość, nieustanne myślenie o obiekcie naszych uczuć, a cały świat widzimy przez różowe okulary.
I wreszcie miłość zmysłowa, która polega na ogromnym przyciąganiu, fascynacji i szukaniu zaspokojenia seksualności, to nic innego jak zwierzęca potrzeba prokreacji i burza hormonów – oczywiście bardzo przyjemna i kusząca, ale tak jak u zwierząt jest to po prostu natura behawioralna.

Tak się zastanowiłam: czym wobec tego jest prawdziwa Miłość?
I myślę, że Miłość doskonała na pewno nie zna lęku i potrafi zdobyć się na wszystko.
I wiem, że jest to zawsze Miłość dająca, nie oczekująca czegoś w zamian.
Jest ogromną mocą i siłą. Dla Miłości ludzie są zdolni do największych poświęceń i przekraczania wszelkich stref komfortu, wszelkich swoich ograniczeń.
Dla miłości ludzie potrafią zapomnieć o sobie i swoim egoizmie.
Ale przede wszystkim Miłość to życie i daje największą motywację do działania, nie poddawania się.
Uczy wytrwałości i cierpliwości. Uczy delikatności i czułości. Uczy wybaczać.

Życie bez Miłości jest puste. Ale ponieważ ta prawdziwa Miłość nie ma oczekiwań, nie boi się odrzucenia, nie wymaga wzajemności, podziwu, ani zasługiwania na nią, to kochać może każdy i w każdej sytuacji w jakiej się znalazł. Wystarczy, że otworzy się na to aby ją czuć, aby dzielić się nią z innymi.
Wtedy będzie się przejawiała nie tylko do naszych dzieci, ukochanych czy naszych rodziców, ale im doskonalej będziemy umieli kochać, tym więcej ludzi zostanie obdarowanych. A tak naprawdę nie tylko ludzi, bo cały świat czeka na Miłość i wszystkie stworzonka czekają na czułe spojrzenie z naszej strony.

IMG_20180502_110158Moja suczka Maja miała ostatnio operację. I z powodu bólu odcięła się zupełnie od swojego brzuszka, nawet nie lizała blizny, ani nie pozwalała się do niej zbliżyć. Przez pierwsze dni też chowała się pod stołem, za kanapą i za firanką. Była nieufna.

Ale gdy szwy zostały już zdjęte i wszystko się zagoiło, wzięłam ją na swoje kolana i delikatnie dotknęłam jej brzuszka i zaczęłam masować. Poddała się temu i czuła się bezpiecznie, a z blizny schodziły te wszystkie trudne wspomnienia ostatnich tygodni.

I wtedy zaczęła lizać swoje ranki. I wiedziałam że będzie już dobrze. Odzyskała kontakt ze swoim ciałem.

I podobnie dzieje się u ludzi. Zamrażamy w ciele różne emocje, odcinamy się aby nie czuć tego co trudne i bolesne. Ale jednocześnie tracimy kontakt ze swoim ciałem, z czuciem siebie. A wytłumione emocje usztywniają nasze ruchy i zachowania. Tracimy elastyczność i miękkość jaką mają dzieci. I to nie tylko fizycznie, ale sztywne staje się też nasze myślenie, nasze poglądy, podejście do innych ludzi. Zamykamy się na to co nowe i coraz mniej w nas energii życiowej, bo musi mieć ona swobodną przestrzeń.

I jedynym rozwiązaniem jest pozwolenie sobie aby poczuć te emocje, uwolnić je z ciała, a to przywróci ich naturalny przepływ. Masaż i dobry, świadomy dotyk mogą w tym bardzo pomóc.

Piękna poezja Baczyńskiego w przejmującym wykonaniu Meli Koteluk i Czesława Mozila. Aż czuć ciarki na plecach.

Zawsze lubiłam tą piosenkę Osieckiej i właśnie to wykonanie Jandy. Poruszające, a jednocześnie sama tak się czasami czuję …

Prawie 2000 lat temu miało miejsce wyjątkowe i bardzo ważne zdarzenie. Zmartwychwstanie. I czy zastanowiliście się kiedyś głębiej co tak naprawdę wydarzyło się wtedy. Jak wczytamy się w Ewangelie i listy św. Pawła to okazuje się, że Chrystus przyszedł aby wykonać dzieło odkupienia wszystkich ludzi z grzechu pierworodnego i dać nam nowe życie w niewinności, radości i miłości. I zrobił to, a pierwsi Chrześcijanie mieli udział w nowym stworzeniu, cuda były dla nich normalne, a oni sami wyróżniali się miłością, pokojem, głęboką duchowością i wiarą. Ich czyny były pełne odwagi i mocy.

zmartwychwstanieWięc co poszło nie tak, że w dzisiejszym świecie Chrześcijaństwo wygląda zupełnie inaczej? W IV w. n.e.  Cesarz Konstantyn upaństwowił Chrześcijaństwo, co oznaczało że Chrześcijanami stali się wszyscy, którzy byli Rzymianami, często nawet nic nie wiedząc o Chrystusie, nie mówiąc już o prawdziwej wierze. I garstka głęboko wierzących Chrześcijan, utonęła w ogromie Rzymian i całej hierarchii kościelnej, która przejęła władzę. A ci, którzy nie podporządkowali się panującej władzy uznano za heretyków.

Pierwsi Chrześcijanie nie potrzebowali świątyń, bo sami byli świątyniami Boga żywego, ale wtedy powiedziano im, że Bóg wcale nie jest we wszystkim, a Chrystus na pewno nie przebywa w ich sercach, a tylko w skrzynce czyli tabernakulum. I tylko kapłani mają prawo zbliżać się do Niego w świątyniach, które zbudowano na podobieństwo świątyń pogańskich. I nie można było bezpośrednio mieć relacji, bliskości z Bogiem, bo trzeba było mieć akceptację hierarchii kościelnej. To był dopiero początek rozbieżności.

Ale teraz zmartwychwstanie i wszystkie dary, tajemnice Bożej natury są dostępne bezpośrednio i każdy może mieć w nich udział. Nie potrzebujemy do tego pozwolenia ani pośrednictwa. Przez to co się dokonało przez Chrystusa zostaliśmy obdarowani potężnym Darem Życia. Teraz jest to odkrywane ponownie. Żyjemy w wyjątkowych czasach. To, co dawne, minęło, a oto wszystko stało się nowe…

Z dzisiejszego spaceru z psem…

Jakiś czas temu oswajałam się z tym, że ktoś robił mi zdjęcia i w końcu przestało mnie to krępować, a zaczęło nawet bawić. I sprawia mi teraz dużą przyjemność i łatwość samej fotografować i obrabiać te zdjęcia. Tak teraz przyszedł czas aby zmierzyć się z dźwiękiem i ruchem w filmowaniu. I całą nieporadnością mówienia czegoś przed kamerą i bycia nagrywaną.

Więc będzie to kolejne wyzwanie. Ale zależy mi na tym, aby przede wszystkim bawić się, a nie traktować tego zbyt poważnie, nie wpadać w pułapkę profesjonalizmu, ale bardziej traktować to jak sztukę wyrażenia tego co chcę przekazać i eksperymentowanie z nowym medium.

Jest to też ciekawe doświadczenie siebie. Nawet jeśli wiele osób będzie drażniła jakość tych filmów i błędy techniczne, merytoryczne, językowe, to ja daję sobie wolność do bycia niedoskonałą i cieszenia się tym, że uczę się bawiąc się i nie oceniając siebie surowo. I daję sobie prawo do popełniania błędów.

Na tym etapie nie planuję aby te filmiki były w super rozdzielczości, nie muszę mieć doskonałego oświetlenia i dźwięku, i montażu. To dopiero próby, ale cieszy mnie odkrywanie nowej formy zapisu tego co chcę powiedzieć, przekazać, podzielić się.

Clipboard03