Najpiękniejsze miejsca na ziemi

Rosyjski projekt AirPano to owoc działalności kilku zapaleńców, którzy od lat robią piękne wirtualne panoramy tych zdecydowanie piękniejszych widoków naszego świata:)
Zdjęcia były robione z helikopterów, samolotów, balonów oraz zdalnie sterowanych modeli latających. Są w HD, ogląda się to jak film. No i jednak fajny sposób, żeby zobaczyć coś, co niekoniecznie jest dostępne na co dzień dla każdego. Link http://www.airpano.com/

Nowy ogródek

Ostatnio, może też w urodzinowym prezencie od wszechświata, dostałam do zaopiekowania się niewielki kawałek ziemi. Taki ogródek działkowy, niedaleko mojego mieszkania,  z bardzo żyzną glebą i mnóstwem dżdżownic.

I cały przełom kwietnia i maja obmyślam i obsadzam różnymi roślinami. Eksperymentuję i sprawdzam w praktyce w jakim sąsiedztwie sadzić obok siebie warzywa. Pierwszy raz odważam się hodować bakłażan, paprykę i dynię. Mam też już posadzone zioła i duuużo sałaty.

Cała działka była bardzo zarośnięta i w trybie pilnym, z pewną pomocą- udało mi się założyć maleńki trawnik i zbudować prawdziwy kompostownik. Radosne jest to grzebanie w ziemi. Mogłabym  zostać ogrodnikiem.

I Bóg stworzył chwasty

W tym roku na początku wiosny wysiałam nasiona łąki kwietnej na moim trawniku. Chciałam dać coś pszczołom i motylom. I sama też zatęskniłąm do kolorów i większej różnorodności. A dzisiaj znalazłam w internecie ciekawy i dający do myślenia tekst. Polecam lekturę 🙂

Bóg nagle zapytał: Franciszku, ty wiesz wszystko o ogrodach i przyrodzie. Co się tam dzieje na dole na tej planecie? Co się stało z kwiatami, ze stokrotkami, fiołkami, wilczomleczami i całym tym bogactwem, które stworzyłem eony lat temu? Miałem wtedy jasną wizję wiecznie samopodtrzymującego się ogrodu. Tamte rośliny rosły na każdej glebie, znosiły susze, i pomnażały się bez liku. Nektar z ich długotrwających kwiatów przywabiał motyle, pszczoły i stada ptaszków. Spodziewałem się oglądać do dziś te rozległe ogrody pełne przepięknych barw. Tymczasem, wszystko co widzę to tylko te zielone prostokąty.

św. Franciszek: To przez te ludziska, które się tam osiedliły, Panie. Mieszczuchy. Oni zaczęli zwać Twoje piękne kwiaty “chwastami” i w znacznym stopniu przeszli do ich tępienia i zastępowania trawą.

Bóg: Trawą? Ależ, to nudne. Ona nie jest przecież kolorowa. Nie przywabia motyli, ptaków ani pszczół; co najwyżej larwy i robale. Ona jest wrażliwa na wszelkie zmiany wilgotności i temperatury. Czyżby te Mieszczuchy rzeczywiście chciały, by wszędzie rosła tylko trawa?

św.F.:Na to wygląda, Panie. Oni się nawet bardzo wysilają, aby sadzić ją i utrzymywać ją zieloną. Każdej wiosny rozpoczynają od nawożenia traw i wytruwania wszelkich innych roślin, które wyrosną na trawniku.

Bóg: Wiosenne deszcze i ciepła pogoda pewnie powodują, że trawa taka rośnie bardzo szybko. To musi bardzo cieszyć tych, jakże tam, Mieszczuchów.

św.F.: Wygląda że nie, Panie. Bo jak tylko trawa troszeczkę podrośnie, oni ją koszą, i to nieraz dwa razy w tygodniu.

Bóg: Oni ją koszą? Czy zbierają ją w bele, jak siano?

św.F.: Niezupełnie, Panie. Większość z nich wygrabia ją i zbiera do worków.

Bóg: Do worków? Czemu? Czy ją sprzedają?

św.F.: Nie, Panie, wręcz przeciwnie. Oni jeszcze płacą za wyrzucanie jej.

Bóg: Zaraz, powiedzmy to wprost. Oni nawożą trawę by rosła, a kiedy wyrośnie, wykaszają ją, aby wyrzucić?

św.F.: Tak, Panie.

Fot. 1. Fragment lasu na Ukrainie z bujną roślinnością runa, fot. D. Matera
Bóg: Zatem te Mieszczuchy odczują ulgę, jeśli my zmniejszymy im opady i podwyższymy temperaturę. To spowolni wzrost trawy oszczędzając im mnóstwo pracy.

św.F.: Panie, pewnie nie uwierzysz w to. Kiedy trawa przestaje rosnąć dostatecznie szybko, oni wyciągają węże do podlewania i wydają wiele pieniędzy na to by trawę zrosić, aby potem znów mogli kontynuować jej koszenie i płacenie za jej usuwanie.

Bóg: Co za nonsens. Ale przynajmniej oni zachowują trochę drzew. To jest jakiś przebłysk rozumu, jak się wydaje. Drzewa rozwijają na wiosnę liście dostarczając piękna i w okresie lata cienia. Jesienią, liście opadają na ziemię tworząc naturalny pokrowiec utrzymujący wilgoć w glebie oraz chroniący drzewa i krzewy. To jest naturalny cykl życia.

św.F.: Lepiej usiądź, Panie. Mieszczuchy stworzyły sobie nowy cykl. Jak tylko liście drzew opadną, oni wygrabiają je usypując w pryzmy i płacą za wywiezienie ich gdziekolwiek.

Bóg: No nie!? Co oni zatem robią aby ochraniać krzewy i korzenie drzew w czasie zimy, dla utrzymania gleby wilgotną, ciepłą i spulchnioną?

św.F.: Po wyrzuceniu opadłych liści oni kupują coś, co nazywają trocinami albo korą mieloną. Zawożą ją do siebie i następnie rozrzucają wokół w miejsce usuniętych opadłych liści.

Bóg: A skąd oni dostają tę mieloną korę?

św.F.: W tym celu wycina się drzewa i gałęzie, po czym rozdrabnia w sieczkarni aby uzyskać tę zmieloną korę.

Bóg: Dosyć! Nie chcę już o tym więcej myśleć. Św. Katarzyno, ty zajmujesz się sprawami kulturalnymi. Jaki film jest w programie na dzisiejszy wieczór?

Św. Katarzyna: ‘Głupi i Głupszy’, Panie. Jest to opowiadanie o….

Bóg: Nieważne, myślę że już usłyszałem całą tę historyjkę od św. Franciszka.

żródło: http://srodowisko.ekologia.pl/ochrona-srodowiska/I-Bog-stworzyl-Chwasty,16756.html

Proste życie blisko natury

Natknęłam się dzisiaj na pewien artykuł o małej wspólnocie chrześcijańskiej w Stanach Zjednoczonych, która żyje uprawiając własne warzywa, którymi się żywią, oraz hodując kozy na mleko i sery. A co najlepsze, dzieląc się z innymi z tego co im zostaje. W ten sposób utworzyli przestrzeń, w której są niezależni od systemu, supermarketów, i doświadczają świata w dużo większej prostocie, otwartości na innych ludzi i możliwości wspólnego dzielenia się i obdarowywania. Ciekawe czy takie miejsca są też w Polsce?

http://www.offthegridnews.com/2012/02/10/why-you-need-a-community-to-survive/

kiełkujące nasionka

Już styczeń i to  bardzo ciepły. A ja znowu poczułam zapotrzebowanie na świeże, zielone witaminy. O tej porze roku niestety niewiele urośnie mi na parapecie (za mało światła słonecznego), ale na pewno urosną mi kiełki. Odkryłam je równo rok temu i nie sądziłam, że są tak łatwe w uprawie. Idealne na zimę i początek wiosny. Tym razem „posadziłam”  rzodkiewkę, słonecznik i fasolę mung.

Nie tylko przed wigilią

Ostatnio znalazłam w sieci piękną i smaczną stronę http://www.beawkuchni.com/

Niestety mam za mało czasu aby dużo gotować, ale uwielbiam patrzeć jak z pasją robią to inni.

Rok temu na święta odważyłam się pierwszy raz w życiu zrobić prawdziwy makowiec i keks. I jak to na szczęście początkującego wyszło pyszne. W tym roku niestety będzie mniej wyzwań. Ale coś wymyślę…

Własne uprawy

I zatęskniłam ostatnio za większą niezależnością od koncernów i systemów.

Tak zastanawiałam się nad naszym dostępem do zdrowej żywności i moje rozmyślania nie wypadły najlepiej. Masowa produkcja, pełna pestycydów i herbicydów. GMO w paszach, którymi karmione jest większość zwierząt  hodowlanych (krowy, świnie, drób). Jedzenie w supermarketach, które jest bez smaku i pozbawione większości składników odżywczych. Producenci nastawieni przede wszystkim na zysk, a nie na jakość.

Och, gdybym miała ziemię na której mogłabym sama uprawiać to czym będę się odżywiała…. W zgodzie z naturą, bez walki ze szkodnikami i chwastami, bez chemii, bez oprysków. Zdrowo i smacznie.

A na razie skubię wyhodowaną w mojej doniczce sałatę i bazylię. Taki mój mini ogródek na parapecie.